• Wpisów:34
  • Średnio co: 61 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:39
  • Licznik odwiedzin:25 190 / 2157 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


krotki odcinek uczuc.
mam okreslony stosunek do innych ludzi oraz kieruje sie okreslonymi zasadami w stosunku do innych homo-sapiens. mianowicie traktuje ich z, pewnego rodzaju, pogarda czy nawet litoscia. te uczucia, mimo ze wykluczaja sie czy sa antonimami w stosunku do siebie, fukcjonuja w mojej swiadomosci i sa zamienne.
zgodze sie, ze kazdy czlowiek zasluguje na dana wielkosc szacunku, ktory wraz z danym zachowaniem zwieksza sie lub zmniejsza, co skutkuje naplywem, wlasnie, pogardy.
dana osoba staje sie dla mnie nieistotnym elementem, wrecz smieciem, z ktorym wiadomo co sie robi - zwyczajnie wyrzuca sie go z umyslu i zyje sie dalej. nie przejmuje (nawet nie mozna przejmowac sie) nieistotnym dla nas zywotem.

poczatek granicy swiadomosci.
moja wyznaczylam lata temu, powod aktualnie nie jest istotny. ograniczam sie do podanego wyzej odcinka uczuc czy emocji. kazda kolejna jest dla mnie niedozwolona. nie moge sobie na nia pozwolic. nie moge i nie chce, szczerze mowiac.
postanowienie, mimo uplywu lat jest niezmienione.
byc moze brzmi to jak przymus swiadomosci, jednakze jest to naprawde wygodna metoda. nieco oschle traktowanie innych, aczkolwiek czesto zyczliwe powoduje, ze nie mam nazbyt wielu zawirowan. jestem w stanie funkcjonowac jak najbardziej racjonalnie i nie powodowac dodatkowych problemow, z ktorymi czesto ciezko mi sie zmierzyc i odniesc zwyciestwo.

sila podswiadomosci.
z czym mi sie kojarzy? naturalnie, ze z kleska racjonalizmu.
w tej czesci nic nie jest logiczne. zdecydowana wiekszosc, a moze nawet wszystko jest pelne zawirowan i chaotycznosci. nic nie jest proste, a nawet jesli pozornie jest, nasza jakze cudowna, podswiadomosc zmieni banal w klopot.
to ona dyktuje co jest dla nas istotne. jakie wartosci powinny byc obigatoryjne w zyciu.
podswiadomosc to po prostu zebrane wrazenia i emocje z naszego zycia. sa tak niestale i silne, ze wywoluja wielka burze.
ale bardziej rozwodze sie nad nia innym razem, gdy w koncu zdobede, potrzebne mi do glebszego zrozumienia jej, materialy.

nieustanna walka.
racjonalna swiadomosc kaze mi isc do przodu z podniesiona glowa, gdzie oczy sa pelne blasu. nie bac sie przyszlych doswiadczen. miec niewzruszona, pelna chlodu i gruboskornosci twarz, ktora ujawnia mala ilosc uczuc. dodatkowo przenikliwosc ma powstrzymywac mnie przez popelnianiem ew. bledow.
zycie ma byc podroza, ktora zakonczy sie malutkim i niezauwazalnym lub, calkiem pokaznych rozmiarow, sukcesem.
niestety podswiadomosc nie jest mi dluzna, przez lata unikania jej.
co noc w snach podrzuca mi wspomnienia. widocznie ma satysfakcje z moich naglych pobudek spowodowanych placzem, ktory zaczyna sie juz w snie, a konczy na lozku z chusteczkami na kolanach.

skutki.
moje traktowanie innych doprowadzilo niemalze do efektu vice-versa.
stalam sie troche samotna, choc wlasnie tego chcialam. a raczej chciala moja swiadomosc. nie chce byc zalezna od innych osob, wiec to byl odpowiedni krok.
jednakze podswiadomosc wypomina mi to dzialanie i sprawia, ze jestem momentami nieszczesliwa. jednak pierwiastek czlowieczenstwa nadal jest na tyle silny, ze daje podswiadomosci dobry argument do zmiany drogi zycia, by miec, byc moze, wiecej znajomych, jednoczesnie wiecej problemow na glowie.

ostrzezenie.
calkowite zniszczenie mojej osobowosci niesie ta walka 2 rownorzednych racji.
moje poprawne przekonania sprzed lat staly sie moim przeklenstwem.
dana bron moze byc powodem agonii. nalezy uwazac przy wyborze artylerii.
  • awatar Gość: I like the view! my website - http://journal-cinema.org/
  • awatar Gość: na poczatku wgl kope lat kochana ;* podswiadomosc ogolnie jest lekko niebezpieczna... jak sobie czlowiek cos wkreci a podswiadomosc powie cos co jest a w rzeczywistosci jest nierealne to moze zle sie skonczyc... a to co nie dopadnie nas za dnia dopada nas kiedy spimy i co z tego ze mozemy kontrolowac swoj sen ale nie damy razy 24/7 i przez caly rok dlatego to jest okropne...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


prawdziwe wyzwolenie.
prawda zostala ukryta za rytualami, dogmatami, obrzadkami i zabobonami.
najwazniejsza rzecza, ktorej chca bys nie wiedzial, jest to ze: klucz do swojego wyzwolenia mozesz znalezc tylko w sobie.
zamiast tego, chca bys szukal swojego zbawienia na zewnatrz. zostales wiec 'obdarowany' kazdym rodzajem zbawcow, odkupicieli, poslancow, prorokow, mesjaszy, avatarow, panow i wladcow. nikt nie moze cie wyzwolic, procz ciebie samego. inni moga pokazac ci drzwi, ale tylko ty mozesz przez nie przejsc

esencja zycia:
powstrzymaj sie od szkodliwych, grzesznych czynow,
czyn pozyteczne, wlasciwe, pobozne uczynki
i trzymaj swoj umysl oczyszkonym

tworzenie wierzen.
od najmlodszych lat jestesmy uswiadamiani w wierzeniach, czyli uwarunkowywani z wszystkimi tego konsenwencjami: tradycjami, filozofiami, wierzeniami, dogmatami.
te same slowa zaczynaja posiadac rozne znaczenia.
choc wszystkie, w zasadzie ,oznaczaja to samo: rob dobre rzeczy, badz pobozny i oczysc swoj umysl.
wszystkie religie, tradycje, kazna z nich tak mowi, a jednak istnieje duza roznica w ich wyjasnieniach.
powstaja coraz bardziej zagmatwane delinicje dot. grzechu, poboznosci.

niegodziwe dzialanie?
to kazde dzialanie, ktore mozna wykonac fizycznie, slownie, ktore krzywdzi i rani inne istoty i szkodzi innym.
to takie dzialanie, ktore zakloca spokoj i harmonie wspolzycia z innymi istotami.
to jest grzeszne dzialanie, to niewlasciwe dzialanie.

dobre, wlasciwe dzialanie?
to kazde dzialanie fizzyczne lub slowne, ktore wspiera i pomaga innym istotom.
zycie w srodowisku harmonii i pokoju, ktore nie szkodzi, nie wyrzadza krzywdy, nie rani.
to jest pobozne dzialanie, to wlasciwe dzialanie.

alegoria.
gdy ktos jest chory, idzie do lekarza, a ten go bada, stawia diagnoze i przepisuje lekarstwo.
chory czlowiek jest bardzo szczesliwy i wraca do domu. bardzo ufa swojemu lekarzowi. staje sie slepo wierzacy.
w swoim domu stawia na oltarzu posag lekarza i jego zdjecie. pochyla sie przed nim, wyjmuje recepte i recytuje: 1 tabletka rano, 1 po poludniu, 1 wieczorem.
chory wraca do lekarza i pyta: 'dlaczego dales mi te karteczke? jak to mialo mi pomoc?'
lekarz - inteligenty czlowiek mowi: 'popatrz to jest choroba, to jest przyczyna twojej choroby, wez to lekarstwo, a przyczyna twojej choroby zniknie. jesli zniknie przyczyna, zniknie tez choroba.'
na to pacjent: 'aa, cudownie, teraz rozumiem. jestes wspanialy, moj lekarz jest wspanialy, jego lekarstwo jest wspaniale!'

skutki.
chory czlowiek wraca do domu i zaczyna walke ze swoimi sasiadami: 'twoj lekarz jest bezuzyteczny, moj lekarz jest wspamialy! lekarstwo przepisane przez twojego lekarza jest bezuzyteczne. lekarstwo przepisane przez mojego lekarza jest wspaniale!'
walczy wiec i nie bierze lekarstwa, wciaz walczy.
szalenstwo bodowane na slepej wierze i slepym oddaniu.

powod.
kazda madra osoba, swieta osoba, oswiecona osoba, gdy stwierdzi, ze ludzie sa nieszczesliwi i cierpia daje im do reki recepte, ale nikt nie probuje jej w praktyce.
zamiast tego, ludzie uczestnicza w wierzeniach, przyjmuja przekonania, dogmaty, obrzedy, rytualy i praktyki.
a skoro nikt nie praktykuje nie ma korzystnych skutkow.

na podst. 'aeonet'.
  • awatar Gość: kazdy z nas jest taki ze wierzy w innych niz w siebie jesli nie jest pewny ze da rade to ta nadzieje przelewa na innych i nie skupia sie na sobie tylko zeby znalesc pomoc ktora sprawi ze stanie sie co chce... rzeczywiscie cos w tym jest ze jak czlowiekowi sie nic nie udaje wszystko wokol niego nie jest jednolite to szuka pomocy u innych zeby powiedzieli mu co ma robic i ich sie slucha bo jak to mowia : tonacy brzytwy sie chwyta a jesli czlowiek nie widzi zadnego ratunku nie wierzy ze cos sie naprawi ze bedzie dobrze to wierzy ze inne osoby troche szczescia moga mu dac i podobnie jest z tym lekarzem co pisalas... idziesz do lekarza zeby pomogl w chorobie wierzysz ze wyleczy ale to lekarstwo niezawsze dziala... moze zaszkodzic czasami tak bez podstaw bo wszystko zalezy od nas i naszego organizmu czy lekarstwo sie przyjmie i w jakim czasie bedziemy zdrowi
  • awatar Natalia's Diary: zapraszamy do naszego bloga:))
  • awatar kalaharii: @najbardziej białasowy Murzyn Muzungu: jesli takie wnioski wyniosles z w/w txtu, to widocznie nie zauwazyles istoty.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


fake.
widzi ciekawy cytacik, np. w txtcie utworu badz po wpisaniu frazy w google 'cytaty o zyciu', kopiuje polowe, gdyz perfekcyjnie obrazuja egzystencje. po czym zaczyna dodawac notki z owym cytatem dot. najczesciej zlamanego serduszka, nieszczescia egzystencji, brak zainteresowania innymi ludzmi powiedziane w sposob bardziej dosadny lub podobnych tematow. o takowych tematach potrafi obiektywnie wypowiedziec sie tylko nastolatek.
czesto dodawane sa tez obrazy z neta, najczesciej foteczki z weheartit, gdzie zdjecia sa po stu przerobkach i znaczaco roznia sie od orginalu, u ktorego wygasly juz prawa autorskie. zdjecia zwykle przedstawiaja dziewczyny, pare nastolatkow, przyblizenia przedmiotow, ktore maja mowic o wrazliwosci duszy.

kwejk'owicz.
przeglada kwejka badz podobne strony, na moment zatrzymuje sie na danym obrazku i nastepuje zaciekawienie danym elementem, ktory nastepnie sciaga i szybko dodaje tutaj, aby byc 1.
strony kwejk, demotywatory i inne sa elitarne, totez nie kazdy ma szanse je przegladac, wiec milosierni internauci chetnie udostepniaja rozne tematyczne obrazki, pod ktorymi jest krotki komentarz.
tematyka jest zwykle podobna do tej wyzej, wiec nie bede sie nad nia rozwodzic. zwykle jest dopiska, iz dodajacy zgadza sie z przekonaniem, opinia, ktora wczesniej dodal.

dramato-pisarz.
uwzgledniajac powyzsza dwojke jest tworczy. blog traktuje doslownie jak pamietnik. dzieli sie swoim nudnym zyciem z reszta spoleczenstwa, ktore jest malo zainteresowane tym aspektem. zwykle opisuje egzystencje w ciemnych barwach i nie umie znalezc pozytywow. przezycia dotycza ciezkiego zycia ucznia szkoly gimnazjalnej.
szczere wyrazy wspolczucia dla takowych osob, gdyz zycie w wlasnej glupocie jest traumatyczne samo w sobie.

anty-fat.
wg mnie dziwne, a zarazem fascynujace zjawisko polegajace na opisywaniu co, w jakiej ilosci, jakim czasie sie zjadlo i co robilo by sie tego pozbyc.
osoba anonimowo chwali sie, iz wazy 60 kg w wieku 15 lat i musi jak najszybciej zrzucic zbedne kg, by poczuc sie lepiej, a nie jak ociezala 40-latka. je 2x mniej zapelniajac zoladek woda, przez co niedobor witamin powoduje sennosc, wypadanie wlosow, problemy z cera i inne. osoba ta jest na tyle inteligentna, iz nie musi czytac skutkow odchudzania sie w wieku dojzewania, co uniemozliwia owy rozwoj.
zatem powodzenia w zmniejszaniu liczb na wadze i poziomu IQ.

wizazystka.
jest ich bardzo wiele i kazda ma orginalny sposob na ulozenie wlosow, zrobienie make-up'u, ozdobienie paznokci czy dobranie do siebie odpowiednich ubran i dodatkow. jest tez poruszany problem cery, zniszczonych wlosow czy nieswierzego oddechu.
w rzeczywistosci jest to parodia w/w czynnosci. osoby te w ogole sie nie znaja, a amatorstwo w tych dziedzinach nie jest zalecane. zalecane jest zajecie sie 1 dziedzina, a nieudawanie wszechstronnej. zatem wypowiada sie na tematy, o ktorych nie ma pojecia. mimo wszystko to nie przeszkadza w dawaniu innym rad jak zrobic z siebie kogos podobnego do owej pseudo-wizazystki, ktora zna sie doskonale na wszystkim i chetnie pomoze.
za wszytskie rady dziekuje, jednak nie skorzystam.

fan club'owicz.
profil poswiecony 1 lub wiecej osobistoscia, zwykle z USA badz UK, ktore sa popularne na calym lub wiekszosci swiata. zwykle spiewaja ladne popowe lub rockowe piosenki, graja w filmach familijnych lub po prostu sa fascynacja malych dziewczynek.
owa osoba dodaje tylko zdjecia danej osoby, ktora nadmiernie uwielbia. nie zauwaza zadnych wad, a gdy dostrzeze sie je i poinformuje owy fan jest w stanie zabic internetowym nozem. bedzie bronic swoich fikcyjnych racji do czasu az doda dana osobe do listy zablokowanych, by nie moc prowadzic dalej konwersacji.
fan cluby nie sa zakladane dla znanych osobistosci, ale rowniez dla marki zabawek, filmow z disney channel emitowanych w godz. 15-19, fascynacja chipsami lub zwyklych pieskow, kroliczkow, kotkow, ktorych dane dziecko nie moze miec, wiec z rozpaczy pisze o nich nalogowo.

pseudo-filozof.
osoba, ktora mysli, ze jest w stanie ogarnac dany temat, jednak nie ma o nim wiekszego pojecia. porusza kwestie, ktore dla wiekszosci ludzi sa nudne, nieistotne badz po prostu niezrozumiale. swoje poematy dot. zycia wyglasza w malym gronie, gdyz twierdzi, ze lepsza jest mala grupa niz stado nieprzytomnych rozumow. mniemanie tejze osoby pozostawia wiele do zyczenia.
do tej grupy jestem sklonna wpisac siebie.
  • awatar kalaharii: @Schilla Maschilla: poszukaj odpowiedzi w txt'cie (tak, jest tam zawarta).
  • awatar Schilla Maschilla: A Ty do jakiej grupy należysz? :)
  • awatar Gość: to sama nie moge w to uwierzyc jakie to dziecko jest glupie ze rodzice nic nie wiedza co robi i kim sa rodzice skoro nie wiedza co robi wlasne dziecko ... a te fan cluby to tez niezle jaja xd kochaja kogos to powstawiaja tysiac zdjec + opisy jak bardzo osoby nie kochaja jak ktos powie cos w stylu "nie podoba mi sie ..." to juz pieklo robi jak mozna takie cos wgl powiedziec xD i nie znajac logicznych i kulturalnych slow uzywa wulgaryzmow jako przecinka to mnie juz wgl rozwala ;d to wszystko to gimbaza nawet te pseudo(wiedzacy wszystko) i to tez smieszne jak osoba opisuje jakie to zycie jest do dupy i teksty o samobojstwie albo bluzganie na jakas osobe wymyslajac jakikolwiek powod i to ze dzieci majac 13lat mysla ze wiedza wszystko ze przezyly wystarczajaco zeby dawac lekcje innym ;d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 


Najprościej jest nie myśleć
Nie potrzeba się wysilać
Teraz, kiedy telewizja
Co dzień życie nam umila
Wszystko jest gotowe
Podamy każdy schemat
Wystarczy siąść na dupie
I po prostu patrzeć w ekran

Kto jest przyjacielem?
Kto jest twoim wrogiem?
Telewizja ci odpowie
Teraz ona jest Bogiem

Najprościej jest nie myśleć
Oni zrobią to za ciebie
Tylko poddaj się tej fali
Gdy znajdziesz się w potrzebie
Wszystko jest gotowe
Podamy każdy schemat
Wystarczy siąść na dupie
I po prostu patrzeć w ekran

Dzisiaj znowu pokazali
W najdrobniejszych szczegółach
śmierć w ujęciu z czterech kamer
Kilku osób w mundurach
Mordowanie na ekranie
Nikogo nie oburza
Wszyscy się przyzwyczaili
Już nikogo to nie wzrusza

Pani modnie ubrana
Prosi smutnym głosem
żeby pomóc biednym dzieciom
żeby przejąć się ich losem
Zaraz potem w nocnym kinie
Pełne grozy losy świra
On podrzyna dziecku gardło
A policja go zabija

Codziennie dobrowolnie
Zostajesz niewolnikiem
Przestajesz kontrolować
Głowa staje się śmietnikiem
Mijają tak tygodnie
Spokojnie i bezmyślnie
Znikają wątpliwości
Bo najprościej jest nie myśleć
  • awatar Gość: ta posenka jest cudna xd kurde mowi prawde a jednoczesnie sie smieje z niej jak slysze jacy ludzie potrafa byc i rzeczywoscie cos jest w tym co jest w texcie ;d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


obecny czas.
zdaje sobie sprawe jaka jest data oraz fakt, ze dzis dzien kobiet.
wg szeroko pojetej opinii chlopak/mezczyzna w ten dzien powinien obdarowac osobnika plci zenskiej przynajmniej symbolicznym kwiatkiem. jednak ja nie skupiam sie na tym smiesznym i miedzynarodowym swiecie, jest dla mnie zbedne. no ale kazdy ma inne nastawienie oraz myslenie dot. pamietania o kupieniu czegos by kobieta sie glupio cieszyla.
swieto to kojazy mi sie przede wszystkim z czasami komunizu, glownie w PL.

zakopany powszechizm.
wg mnie ten okres mozna, a nawet nalezy zaliczyc do udanych czy pozytywnych. mimo krazacej powszechnej opinii, iz w czasie komuny rynek byl zamkniety na towary z innych krajow, szczegolnie europy zach. z tej przyczyny podaz poszczegolnych towazow byla bardzo niska, co bylo nieproporcjonalne do wzrastajacej podazy.
jednak wlasnie wtedy panstwo mialo za zadanie znalezc kazdemu prace. bezrobocie bylo bardzo niskie, w porownaniu do obecnych czasow. bylo to zdrowe rozwiazanie. czlowiek musi pracowac, przebywac wsrod ludzi, by nie utracic czlowieczenstwa, umiejetnosci zycia w spoleczenstwie oraz podstawowych kompetencji. czlwiek niemajacy pracy zwykle cale dnie spedza na wegetacji w samotnosci co z czasem doprowadza do depresji. zatem posiadanie celu zycia jest obligatoryjne, by rozwoj byl prawidlowy.
w tamtym okresie wladze nie skupialy sie nazbyt na plci. kobiety zatrudnianio w prawie wszystkich dziedzinach, pomijajac te, gdzie warunki byly i nadal sa bardzo ciezkie i bardzo niekorzystne. zdawano sobie sprawe z nieproporcji miedzy obiema plciami. jednak to nie wykluczalo plci pieknej z podjecia pracy.

znaczenie emancypacji.
analizujac konkretny problem, tj. obraz kobiety w okresie komunizmu. wladza glosila, iz kobieta moze, a nawet powinna pracowac niemalze na kazdym stanowisku. miala zaczac pracowac, by zysk panstwa wzrosl. to jest zwiazane z zalozeniami komunizmu, ktorych teraz nie chce poruszac.
skupila sie ona na pracy zawodowej. dazyla do zdobycia awansu, tak samo jak jej maz, brat badz ojciec. chciala byc najlepsza w danej specjalizacji, wiec rywalizowala najpiew z mezczyznami, pozniej z innymi kobietami. oczywiscie spotykala sie z dyskryminacja, jednak to czesto nie bylo najistotniejsze. wysokimi wynikami mozna bylo zamknac usta rzekomo lepszym panom.
poswiecany czas pracy znikal bezpowrotnie totez rodzina, szczegolnie dzieci, mogly czuc sie zaniedbane. jednak wydaje mi sie, iz wtedy rownouprawnienie bylo widoczne i rozpowszechnione. kobiety zlamaly obowiazujacy schemat kobiety-kury domowej siedzacej w domu z dziecmi. maz wracajacy z pracy rozumial bardziej wlasna zone, gdyz ona miala podobny plan dnia. byc moze staral sie jej pomagac w domowych obowiazkach, a moze nawet nie ruszyl palcem by cos zrobic po przyjsiu z pracy. trudno wybrac 1 opcje, gdyz nie przeprowadzalam podobnych wywiadow.
kobieta pracujaca pracujac dostawala wynagrodzenie. za zarobione pieniadze mogla kupic sobie drobiazg. nie musiala prosic meza czy ojca o kiesoznkowe, tylko sama dysponowala zarobionymi pieniedzmi.
narastalo rowniez zainteresowanie zyciem kulturalnym. kobieta zaczela wykonywac czynnosci przypisywane panom. coraz bardziej swobodnie mogla czuc sie w ich towarzystwie nie skupiajac sie na roznicy plci, gdyz byla ona tak czesto obecna, wiec z czasem niezauwazalna i obojetna.
zgaduje, iz wiele kobiet czulo sie dobrze w syt., gdy moglo dorownac mezczyzna. poczucie niezaleznosci jest satysfakcjonujace.

powrot do wspolczesnosci.
obecnie kobiety coraz wieksza uwage przywiazuja do rozwoju zawodowego, nawet w porownaniu do PRL-owskich kobiet. chca one osiagac sukcesy, byc najlepsza. zwyczajnie narasta chec utarcia nosa plci przeciwnej.
coraz wieksza chec niezaleznosci i brak kompatybilnosci z mezczyzna sprawia, ze kobieta powoli goruje. poprzez zdeterminowanie odnosci sukcesy.
toleracja rowniez znaczaco wzrosla, co jest milym faktem. zrozumienie facetom, iz nie sa najlepsi we wszystkim, zajela im pare tysiacleci, sugerujac sie przyjetymi normami w poprzednich epokach.
jednak obecnie coraz mniejsza wage przywiazuje sie do rodziny lub w ogole do jej zalozenia. chec posiadania dziecka obecnie spada. nie jest ono tak pozadane jak kiedys. laczy sie glownie z problemami oraz wydatkami.
przyczyna pracy kobiet moze byc fakt, iz koszty zycia ciagle wzrastaja. aby utrzymac sie na dobrym poziomie nalezy miec okresl. ilosc pieniedzy. dziecko to dodatkowy koszt, ktory jest brzemieniem.
w statystykach ciagle wzrasta ilosc urodzen dziewczynek nad chlopcami. to sprawia, ze powiekszajaca sie dziura zawodow wykonywanych przez kobiety, mimo iz wczesniej nie identyfikowano tej plci z dana specjalizaja, jest latana wlasnie przez kobiety.

wystarczy chec.
kobiete stac na wszystko. moze osiagnac wszystko opierajac sie na swojej pracowitosci, upratosci w dazeniu do celu.
nie wazna jest plec, wystarcza ciagle cwiczenia, by z czasem stac sie silniejsza nawet od faceta, ktory przez zbyt dlugi czas uwazal sie za kogos lepszego.
bieg konczy sie z chwila przekroczenia mety, ktora ma rozne polozenie.
wynik jest zalezny od naszych umiejetnosci, nad ktorymi mozna pracowac.
  • awatar Gość: na przelomie wiekow mozemy zobaczyc jaka roznica jest w traktowaniu kobietek az do dzisiejszego dnia ;) i jakby patrzec cos sie zmienilo kobiety maja wiecej praw moga mozna powiedziec ze wiecej ale nie zawsze i nie w kazdej sytuacji jest to dobra rzecz... dzisiejsze czasy tez pokazuja wlasnie odwrotna sytuacje ze kobiety sa wykorzystywane a mezczyznie tez leza z dupskiem przed telewizorem piwem w reku i jakby patrzec rola kobiety w tym stopniu sie odmienila... to kiedys mezczyzni zarabiali na swoje kobiety starali sie zapewnic sie im byt a teraz jest ba odwrot... wszedzie szukaja kobiet a mezczyzni do prac fizycznych...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


WYGLADalnosc.
nie mam zamiaru chwalic sie wszem i wobec moim cudownym obliczem, ktorego zobaczenie skutkuje specyficznie.
nie, nie lubie mojego wygladu z roznych przyczyn, jednak zachowam je dla siebie, dlatego tak pesymistycznie sie do niego odnosze.

powod.
pewna ilosc uzytkownikow zarzucila mi, nie widzac mnie, iz nie chce sie pokazac, gdyz wygladam nazbyt specyficznie (nie mam zamiaru przytaczac konstruktywnych komentarzy ponizej poziomu), a mimo wszystko komentuje innych.
jesli ktos dodaje zdjecie musi liczyc sie z opinia, nie zawsze pozytywna. moja jest po prostu szczera, jednak wg wiekszosci jestem po prostu tzw. 'hejterkiem na poziomie gimnazjum', ktory lubi ublizac innym i nasmiewac sie.
inna czesc zainteresowanych moim wygladem ludzi twierdzi, iz jestem zbyt malo odwazna, by sie pokazac. niestety nie widze nic odwaznego w udostepnieniu mojego zdjecia ryja, dlatego nadal nie jestem w stanie pojac takiego rozumowania.

brakujacy element?
nie rozumiem jak wyglad moze wplywac na budowanie relacji. zawsze wydawalo mi sie, iz ciekawa rozmowa jest istotniejsza niz glupie (lub wg niektorych mniej glupie) gapienie sie na kogos, bo jest tylko ladny i nic innego do zaoferowania nie ma. wyglad z czasem 'zuzywa sie'. ludzie sa poddani biegowi czasu, ktory ten wyglad modyfikuje w wiadomy sposob.
jednak widac dla niektorych jest bardzo istotny, skoro ludzie czesto pytali o moj.
nie wiem czy teraz zmieni sie nastawienie do mnie, choc to dziwne. mimo, iz nie zmienilam przekonan ludzie beda mnie lubiec, gdyz sie pokazalam(?).

ukryta wartosc.
ja jestem przekonana o wyzszosci charakteru, a raczej zyciowej wiedzy, ponad wygladem, okladka, ktora mozna duzo latwiej zmienic w porownaniu do wyznawanych pogladow. one z kolei sa bardziej trwale, ale tez zmienne jednak pod wplywem roznych powaznych czynnikow. doceniam wartosc konstruktywnej rozmowy, czasem dlugogodzinnej, ktora daje mi wiecej lub mniej do myslenia.

Exupery wiedzial.
mam na mysli postac Malego Ksiecia, za ktorym w rzeczywistosci skryl sie autor, ktory zawarl w ksiazce czesc autobiograficzna.
napisal tez bardzo wazny cycat: 'dobrze widzi sie tylko sercem, najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu'.
wydaje mi sie, ze nie musze go wyjasniac, gdyz jest bardzo wymowny i nietrudny do zrozumienia, nawet powierzchownego.
kolejny wymowny cytat: 'planeta była widziana raz tylko, w 1909 roku, przez tureckiego astronoma, który swoje odkrycie ogłosił na Międzynarodowym Kongresie Astronomów. Nikt jednak nie chciał mu uwierzyć, ponieważ miał bardzo dziwne ubranie. turecki dyktator kazał pod karą śmierci zmienić swojemu ludowi ubiór na europejski. Astronom ogłosił po raz wtóry swoje odkrycie w roku 1920 – i tym razem był ubrany w elegancki frak. Cały świat mu uwierzył'.
pokazuje, jak wyglad wplywa na opinie o czlowieku, co wg mnie jest przerazajace.
  • awatar Gość: ja kochana wiem jaka jestes i jak wygladasz i oczywiscie co sadze o tym co mowisz xD w XXI wieku liczy sie wyglad jak jest spoko to pokazujesz sie z partnerem miedzy ludzmi zeby zazdroscili jesli osoba nie jest najladniejsza to sie nawet z nia nie zadajesz zeby inni sie z cb nie smiali i mowili za plecami jaka jestes ze sie z takimi brzydalami trzymac czy cos na podobienstwo ... i to jest smutne wlasnie ale sama wiem ze sa ludzie na ktorych wyglad to nie wszystko ze liczy sie charakterek jak to mowia ale gdzie sam podswiadomie chca wiedziec jak osoba wyglada i czesciowo tez sie z tym licza(z opinia innych) ... jak moj kumpel powiedzial z teraz wygladasz jak wygladasz a za rok czy kilka lat na pewno sie zmienisz a ludzie mysla krotkoczasowo chca teraz zeby nie myslec co bedzie za kilka lat...
  • awatar kalaharii: @miłość i psy: skad taki wniosek?
  • awatar Kate - Writes: Jesteś ekstra
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 


zyczenia z okazji walentynek, ktore nie powinny miec obecnej formy ze wzgl. na geneze tego 'swieta'.

polowa ludzi ma sztuczne nastawienie przez spedzenie go z ukochana osoba, ktora raz na rok moze sie bardziej wysilic i zrobic cos 'extra'.
natomiast 2. polowa nie akceptuje tego swieta z powodu samotnosci, zwykle z wlasnego wyboru bycia singlem.

tak, mozecie sie obudzac i hejtowac. licze na agresywne zachowanie do mojej osoby ze wzgl. na kontrowersje jaka moge wywolac.
  • awatar Gość: kiedys pamietam jako dziecko bardzo cieszylam sie z waletynek czulam ta magie itd taki cudny klimacik a teraz? z roku na rok jest coraz gorzej coraz bardziej uwazam to "swieto" jako komercje totalna i zamiast mnie cieszyc prawie nimi zygam ze tak powiem... kochac mozna caly rok okazywac uczucia a nie w ciagu jednego dnia co nie ?
  • awatar kalaharii: @Jak trudno Kochać Życie ...: duzo ludzi ma watpliwosci, ale slepo przyjmuje przyjety schemat wartosci. po prostu z wygody i lenistwa, ale tez strachu przed konsekwencjami. huh, txt moze byc.
  • awatar kalaharii: @Jak trudno Kochać Życie ...: znaczy, ja jestem zdania, ze niektore prawdy wyznawane przez wiekszosc sa rzeczywiscie prawda, jednak do wielu mam watpliwosci i ich slepo nie akceptuje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 


istota demokracji.
przedstawiajac obrazowo: to obywatele stanowia wladze danego panstwa. decyduja o sobie nawzajem i chca uzyskac jak najlepsze efekty dla siebie i innych. licza sie ze zdaniem innych osob, jednak nadrzednym celem jest zadowolenie wiekszosci. by to osiagnac mniejszosc o innych, sprzecznych pogladach podlega wiekszosci. w ten sposob wiecej ludzi ma sznase na zadowolenie, a mniejszosc jest skazana na zaakceptowanie panujacych zasad. wydaje sie ona sprawiedliwym sposobem na rozwiazanie konfliktow w grupie.
demokracja byla stosowana juz w starozytnosci, wlasnie w wydaniu w/w. w starozytnej Grecji glownie arystokracja brala udzial w zebraniach, gdzie ustalano dalsze dzialania poszczegolnych miast-panstw. interesowano sie tez sprawa ludzi, ktorzy byli na danej wyspie oraz codziennymi sprawami. panstwa-miasta byly male, a wiec zapanowanie nad mniejsza iloscia ludzi jest latwiejsze niz nad kilkumilionowym tlumem.
z czasem demokracja przybrala obecna forme polegajaca na wyborze przedstawiciela danej grupy, ktory wraz z przekonaniami danej spolecznosci reprezentuje je na szerszej arenie. dane przekonania sa przekazywane dalej, by mogly byc zaakceptowane przez innych przedstawicieli i spelnione.

poczatki.
gdy Polska po 89. uzyskala niepodleglosc na wybory ruszylo 99% mieszkancow kraju. zainteresowanie polityka bylo bardzo wysokie. kazdy chcial miec maly udzial w tworzeniu nowego porzadku lepszego kraju, w ktorym zyl i w ktorym mialy zyc jego dzieci. kazdy byl tez niebywale dumny z swojej narodowosci i wierzyl w swoj kraj, ktory byl w koncu wolny i niezalezny od nikogo/niczego.
patriotyzm byl na tak wysokim poziomie ze wzgl. na historie. krzewienie polskosci bylo istotnym elementem przetrwania silnej woli i determinacji.
odbieranie czegos waznego sprawia, ze powstaje sprzeciw. ten z czasem przeksztalca sie w cos wiekszego. jednak w tamtym okresie PL odniosla sukces. uwolnila sie spod szponow komunizmu, a wczesniej III Rzeczy. zatem nadzieja, ktora zamienila sie w rzeczywistosc byla powodem takich wznioslych uczuc wzgl. wlasnego kraju.

aktualne lekcewazenie.
z czasem liczba wyborcow znacznie zmalala. wydaje mi sie, ze nie jest to spowodowane lenistwem, lecz bardziej zmiana przekonania, iz 1 glos niewiele zmieni. jednak ile jest takich nieoddanych '1 glosow'? moze lepiej nie gdybac na ten temat.
zwatpienie w wartosc wlasnego zdania, jakim jest wybor sposrod wielu tylko 1 kandydata sprawia, iz frekwencja jest nizsza z roku na rok.
ludzie zauwazyli, iz nie wszystko toczy sie tak jak by tego chcieli, wiec po prostu nie interesuja sie polityka. wiedza, ze nie maja na nia takiego wplywu, jaki byl zakladany na poczatku. totez latwiej bylo odsunac sie od polityki i zajac sie wlasnym zyciem, ktore jest coraz trudniejsze. jest ono takie, iz wladza coraz mniej liczy sie ze zdaniem ludu, ktory ma coraz mniej do powiedzenia. jesli ktos milczy, nie powinien miec pretensji, ze nie dano mu prawa do wypowiedzi. po prostu nie wykorzystano danego prawa.

niedotrzymane obietnice.
glosujemy (w l. mn., gdyz dotyczy to Polakow, niezalezine czy jestes z tego bardziej czy mniej dumny), by wybrac prezydenta, premienia, partie, na podst. obiecnic.
nikogo juz nie dziwi, ze nie wszystkie obietnice sa realizowane. niezaleznie od tego czy dana osoba niewystarczajaco sie starala czy tez dlatego, ze podala nierealne obietnice, by osiagnac dane stanowisko.
bazuje sie na tym co ludzie chca uslyszec czyli poprawa warunkow zycia dot. wyzszych zarobkow, poprawienie jakosci szkolnoctwa, mniejszych stawek podatkowych, lepszej sluzby zdrowia. moge podawac wiele przyczyn niezadowolenia spoleczenstwa, jednak chce ukazac, iz nie sa one trudne do zdefiniowania.
media kreuja danego kandydata w taki sposob, iz wiele osob wierzy mu na slowo. a spoleczenstwo wlasnie chce radykalnych zmian, by byla widoczna duza poprawa.
jednak by zmiany byly widoczne potrzeba czasu. nie wystarczy okres 4 lat. wg mnie 8 lat to optymalny czas.
przypomniam, iz w okresie miedzywojennym caly czas dochodzilo do zmiany przywodcy, ktorzy nie zawsze nadawali sie na to stanowisko, ale byli pelni entuzjazmu. iz uda im sie zmienic obecny stan. praktycznie nic lub bardzo malo pozytywow z tego wyniklo. ciagle zmiany nie sa w stanie uporzadkowac chaosu, ktory wtedy byl.

znaczenie ilosci.
jesli tylko wykazemy mala inicjatywe, wg mnie, uda sie. mozna dokonac niemozliwego. w tym przypadku celem jest poprawa standardu zycia, ktorego reguly sa dyktowane przez rzad nieliczacy sie ze zdaniem wiekszosci.
wystarczy pokazac sile, jaka jest liczebnosc, by zmusic mniejszosc do podporzadkowania sie. na tym polega demokracja: by wiekszosc o podobnym sposobie myslenia byla zadowolona zdecydowana mniejsc o innych pogladach musi podporzadkowac sie wiekszosci lub ustalic konsensus, ktory w polskiej polityce jest trudny do osiagniecia.
walczmy tak jak kiedys! nie zapominajmy o bogatej historii PL. nie jestem Sienkiewiczem, by przypominac w sposob metaforyczny wartosc narodu polskiego, bo wydaje mi sie, iz kazdy zdaje sobie sprawe z potegi jaka posiada nalezac do tego narodu.
wladza, wybierana przez spoleczenstwo, ma za zadanie sluzyc ludzia, a nie odwrotnie. jesli wybiera sie wladze i akceptuje ja to rowniez powinno sie przejawiac niezadowolenie wynikajace ze zlego sprawowania tego stanowiska.
kazdy obywatel ma podobne potrzeby i wladza ma za zadanie je spelnic, jesli jednak nie wywiaze sie z nich powinna bardziej sie starac lub uwzglednic swoja niemoc i stworzyc mozliwosci dla osoby bardziej odpowiedniej.
skoro ludzie tworza panstwo, polacy powinni stworzyc panstwo, w ktorym zyje sie jak najlepiej, a nie gdzie przedstawiciel zniszczy wyborce.
  • awatar Gość: demokracja po czesci to dobra rzecz bo ludzie moga za siebie glosowac itd ale z 2str to nie do konca jest zawsze fair... jak jest np grupa jakas to zawsze bedzie jakis "przywodca" i mowi co maja inni robic a jesli bedzie sprzeciw to moze zle sie skonczyc... i podobnie jest w szkole np... kazdy patrzy na kazdego i zawsze bedzie ten ktory zawsze robi szopke i o nim sie tylko mowi i ludzie za nim podazaja... no roznica miedzy czasami kiedy wladza sie liczyla a teraz? o matko ogromna przepasc... teraz nie ma na kogo glosowac bo sciemniaja czego nie zrobia jaka polska nie jest i wywieranie sztucznej litosci na polakach zeby tylko wygrac a na gadaniu sie tylko konczy... i nie powiedzialabym ze to lenistwo ze ludzie nie chodza na wybory... po prostu ludzie widza co sie dzieje z rzadzie ze nic sie nie zmieni jak wybiora jakiegos frajera a on mimo tego nic nie zrobi to po co probowac skoro wiadomo jak sie skoczy ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Leżysz zabity i jam też zabity,
Ty - strzałą śmierci, ja - strzałą miłości,
Ty krwie. ja w sobie nie mam rumianości.
Ty jawne świece, ja mam płomień skryty.

Tyś na twarz suknem żałobnym nakryty,
Jam zawarł zmysły w okropnej ciemności,
Ty masz związane ręce. ja wolności
Zbywszy mam rozum łańcuchem powity.

Ty jednak milczysz, a mój język kwili,
Ty nic nie czujesz, ja cierpię ból srodze,
Tyś jak lód. a jam w piekielnej śreżodze.

Ty się rozsypiesz prochem w małej chwili,
Ja się nie mogę, stawszy się żywiołem
Wiecznym mych ogniów, rozsypać popiołem.


"Do trupa" Jan Andrzej Morsztyn.
  • awatar kalaharii: @natus skarbie ;*: oj jest po prostu niesamowity.
  • awatar Gość: swietny wiersz kiedys go slyszalam i tez mi sie bardzo spodobal ;)
  • awatar Gość: rozumiem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


autentycznie.
pare dni temu mialam krotkotrwale niedotlenienie mozgu. krew nie doplywala przez ok 7 sekund, cisnienie bylo ciagla sinusoida wartosci, a moj blednik w uchu wewn. nie byl w stanie pracowac poprawnie.
wskutek tego slyszalam ciagle szumy, ktore z czasem nasilaly i sie byly nie do wytrzymania. wzrok co chwila wyostrzal sie do tego stopnia, iz widzialam kolorowe niebo przed soba. nie potrafilam siedziec na krzesle bez pomocy innych; nawet na nim tracilam rownowage.

samoocena.
szum zamienil sie w krzyk, ktory blagal o ocalenie. byl glosny, niewyrazny i denerwujacy. nie chcialam go sluchac.
kolory zaczely formowac sie w niewyrazny obraz ludzi,ktorzy stali przede mna i ze zlozonymi dlonmi prosili o wybawienie. na ich twarzach mozna bylo wyczytac rozpacz, ale tez chec przerwania.
nad zachowaniem rownowagi nie zastanawialam sie. bylo idealnie pod tym wzgl.

podswiadomosc.
zwyczajnie wylaczyla sie, odrzucila otaczajaca rzeczywistosc.
na krotki moment, gdy bylam nieprzytomna, czulam, iz jestem w innym swiecie.
bylo spokojnie, bezpiecznie, niemalze cicho. pomimo, ze nie wszystko bylo wyrazne widzialam roznice miedzy klamca i tchorzem a honorowa istota.
bylam w mojej nieidealnej utopii, gdzie wszystko jest czarne lub biale. nie trzeba nadzwyczajnie analizowac kazdego szczegolu, by poznac prawde.
przez moment, ktory wydawal mi sie wiekiem, bylam poza zasiegiem tego calego gowna, ktore codziennosc kazdego obdarowywuje.

pomoc?
polozono mnie na plecach oraz podniesiono nogi do gory, by krew szybciej doplynela do mozgu. chciano w ten sposob wyrownac jej poziom. mialam nadmiar, bardziej lub mniej, swiezego powietrza, aby to pobudzilo mnie do miarowego oddychania. gdy otwarlam oczy nie pozwolono mi ich zamknac i nakazano spogladac na 4 obcych mi ludzi, ktorzy byli nade mna.

absurdalny ratunek.
spokojny swiat stworzony dla mnie, przeze mnie byl niemalze idealny. byla to otoczka przed tym co otacza mnie teraz. nie bylo tam problemow, podzialow, niesprawiedliwosci. takze nie bylo konieczne pozbawienia mnie go, w tak brutalny sposob, tj. nagle i bez uprzedzenia, jakby wprosic sie do kogos z butami i rzadac szacunku dla swojej osoby. nadal chce tam trafic i nie wydostac sie juz, bynajmniej czasem.

nieakceptowane gowno = swiat.
nie chcialam wcarac do tej pelnej zaklamania, niedorzeczen i uludy rzeczywistosci.
nie do konca ja akceptuje, wiec domagam sie gruntownych zmian.
licze, ze z czasem inni, jak ja, zauwaza nieprawidlowosci i beda dazyc do ich naprawy. moze wtedy bede miala choc odrobine ochoty, by zostac w tym swiecie na dluzej. czasem ucieczka jest bardziej meczaca, niz odbieranie atakow.
  • awatar Gość: jejku strasznie brzmi z tym co piszesz o krwi itd... ja mialm 1x tylko takie cos ze krew mi leciala z minute i mama sie przestraszyla ze do zpitala mamy jechac bo nie chciala mi przestac leciec.... a nie mam problemu z krzepnieciem krwi ;) ale pamietam jak w zerowce jak tez mialam problem bo mialam szczepionke i od calego dnia zle sie czulam i pamietam jak ta ropa mi caly czas leciala i w ktorym momecie zemdlalam i swiad przed oczami mi sie zamazal i jedyne co uslyszalam to uderzenie o podloge i krzyki innych wokolo i mowie do mnie i podniesienie mnie wtedy zemdlalam i jak sie obudzialm rodzice byli juz obok(chyba ktores z nich nie pamietam dokladnie) ale wazne ze obudzilam sie w innym miejscu innej pozie i z czasem odzyskiwalam przytomnosc chodz nie wiedzialam do konca gdzie jeszcze jestem ;p ciekawe chodz straszne doswiadczenie ;)
  • awatar kalaharii: @Crazy Karito: co dokladnie cie tak zaciekawilo?
  • awatar kalaharii: @Leper Messiah.: tez nie przepadam, delikatnie mowiac, za ta rzeczywistoscia, ale czasem lubie ja poznawac i analizowac. polecilam ci DBA, gdyz obecnie go sluchalam, a wpisy sa pisane zwykle pod wpl. chwili.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


szablon egzystencji.
zaczyna sie od narodzin, na ktore ktos oczekuje bardziej lub mniej. chrzci sie dziecko, ktore nie moze powiedziec 'nie', gdyz nawet nie jest swiadome, co sie dzieje.
nastepnie jest przedszkole, gdzie wpaja sie projekt 'naucz dziecka schamatow', ktory bedzie mial najlepsze skutki w przyszlosci, poniewaz male dziecko jest ufne i wierzy. glosi sie w nich znane wszystkim 'idealy'.
w szkole kontynuuje sie projekt, gdyz podloze, ktore stoworzono w przedszkolu jest wciaz zywe. glosi sie, iz bez uczenia sie nie osiagnie sie nic. nauka jest kluczem do przyszlosci, a bez dobrych ocen nic sie nie osiagnie. uczy sie podpozadkowania wobec nauczyciela; nie zawsze jest mozliwosc podyskutowania, a jezeli jest konczy sie to odpowiednia sankcja. wpaja sie zasady, ktore trzeba przestrzegac.
po skonczeniu szkoly rodzice i inni z otoczenia podsycaja chec zwiazania sie z kims. malzenstwo jest wrecz obligatoryjne, by normalnie funkcjonowac. zatem zaczyna poszukiwanie sie bardziej lub mniej odpowiedniego kompana do wspolnego zycia. po paru latach zaklada sie rodzine.
w tym momencie misja zakonczona sukcesem.
kolejna osoba stala sie podpozadkowanym tworem panstwa. wbila sie w model, z ktorego trudno uciec.
nastepnie jest doczekanie sie dzieci. oczywiscie rodzina domaga sie chrztu, ktory zwykle dochodzi do skutku. czas pracy wydluza sie, gdyz sa kolejne wydadki oraz dodatkowo spada pensja.
z biegiem czasu cialo ulega starzeniu. starszych ludzi, jak dzieci, latwo oszukac. dodakowo nie maja oni sily przeciwstawic sie, wiec raczej akceptuja obecny im stan rzeczy. zasada, iz nie ma sie nic do powiedzenia dziala.
chec swietego spokoju sprawia iz, oczekuje sie smierci.

rola panstwa.
panstwo dyktuje co wolno a co nie. placi sie podatki, grzecznie przestrzega sie prawa. funkcjonowanie opiera sie na zasadach, ktorych nie mozna zmienic.
zagadnienie to dokladniej opisane jest pod metafora zombie. teraz tylko sygnalizuje ta kwestie.
w Holandii i innych krajach, gdzie eutanazja jest dopuszczona panstwo nawet zycie wyrywa obywatelom, by zaoszczedzic. tam wpaja sie, iz produktywnosc danej jednostki skonczyla sie wraz z emerytura, wiec powinna ona przepadnac, by w ten sposob pomoc mlodym ludzia, ktorzy moga cos osiagnac.

TLUMienie sprzeciwu.
wraz z wiekiem konsekwencje sa coraz wieksze.
w okresie szkolnym jest to pouczenie, poinformowanie rodzicow. moze to byc wyrzucenie ze szkoly jednak wtedy zapisuje sie do kolejnej, by poddac sie zasadzie, iz trzeba skonczyc szkole.
niezastosowanie sie do zalecen rodziny skutkuje powazna klotnia, wstrzymaniem kontaktow na pare lat, ogolnie brakiem akceptacji. brak wsparcia w najblizszych jest raczej bolesne, gdyz znow wpajano, iz nalezy zyc z rodzina w zgodzie.
bunt wb panstwa przybiera rozne formy. znane wszystkim sa manifestacje, gdzie ludzie wychodza na ulice i wyrazaja swoja opinie na dany temat, ktory nie do konca jest realizowany jak powinien.
strajki i ubieganie sie o wlasne pieniadze poprzez wyrzeczenie sie np. jedzenia. wstrzymanie realizacji celow danego przedsiebiorstwa, przez co zachwianie mechanizmu dzialania tej firmy sprawia, iz sa kolejne fale niezadowolenia zewn. otoczenia.
instytucje rzadowe lubia karac. poczyniajac od okreslonej wartosci mandatu/grzywny za przekroczenia bardziej lub mniej smieszne, konczac na wyzszych podatkach dla wszystkich, a nawet osadzeniu w wiezieniu poszczegolnej jednostki.

analogia do 'Ferdydurke'
w tejze ksiazce jest poruszony temat form i sposoby ucieczki przed dostaniem i zostaniem w 1 formie. glowny bohater nieustannie jest wtlaczany do formy, jednak potrafi z niej uciec. w ten sposob zmienia ksztalt, przez co pozostaje soba.
... bo jedyna ucieczka od formy jest wpadniecie do kolejnej. wlasnie wtedy nie mozna konkretnie ustalic, co dana osoba zrobi, gdyz jest ona nieobliczalna, niestala.

pozytywne negatywy.
coraz wiecej ludzi zdaje sobie sprawe z w/w schematu zycia. probuje sie z niego wyrwac. nie jest to w 100% mozliwe, jednak mozna osiagnac zadawalajace efekty. wystarczy spojrzec w strone prawdy, nie obludy, ktora karmia nas niemalze wszyscy i wszystko.

wieloswiatowosc postepowania.
odsunac sie od miejsca, gdzie grawitacja sposobu postepowania jest zbyt duza. pozwolic, by inny uklad zawladnal na moment, po czym znow przeniesc sie do innej galaktyki. wtedy nie wpadnie sie w zaden schemat, przez co bedzie sie wolnym.
  • awatar Gość: 1akapit-podobnie mysle i podobne mam zdanie ;pco do eutanazji to ja jakbym rzadzila jakos to do niej bym nie doprowadzila a jesli by miala byc to w wyjatkowych sytuacjach jak czlowiek np strasznie cierpi albo w wyniku jakiegos wypadku nie wiem stal sie roslina albo stracil konczyny czy cos to wtedy ale nie dlatego ze osoba nie widzi sensu zycia czy cos podobnego. zyc z rodzina w zgodzie? toc to smieszne nie ma rodziny w ktorej wszyscy by sie lubili jesli nawet to jest to udawane te usmieszki zeby nie psuc atmosfery czy cos... a te karanie ludzi mandatami robi sie coraz zalosniejsze tyle sie slyszy o strazy miejskiej ze karaja np ludzi za to ze siedza na lawce ze probuja cos wkrecic ale to cala kasa idzie do nich i dlatego musza kogokolwiek zeby potem nie mieli lipy a moze oni sie przescigaja kto wiecej skasuje ludzi? nie wiem jak to u nich dziala ale wiem ze to co robia jest juz zalosne i czuje ze bedzie jeszcze gorzej ... ; /
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Przyszedł do mnie zakłopotany młody człowiek. Co pana sprowadza? – spytałem. Ja w kwestii nieprzystosowania. Gdzie się obrócę czytam i słyszę ponaglenia: „bądź przedsiębiorczy!” albo „bądź ambitny!”, czy „bądź lepszy!”.
Ale ja nigdy nie byłem przedsiębiorczy, nie z lenistwa, lecz z przyczyny może genetycznej, ponieważ mnie bardziej interesują liście na drzewach i chmury na niebie niż forsa w portfelu. Nie widzę nic godnego uznania w upartym i gwałtownym zarabianiu pieniędzy, bo uważam, że są ciekawsze w życiu zajęcia. Nie pochwalam wysiłków, aby stać się lepszym od innych w gromadzeniu forsy, odnajduję w tym nieprzyzwoitość i trochę mi to moralnie cuchnie. Dzisiaj już wiadomo, że wszystko, co miało być lepsze, okazało się jeszcze gorsze!?

Proszę pana, sprawy rzeczywiście nie wyglądają różowo. Poprzednie próby okazały się kompletnie chybione.
Kapitalizm to było w XIX wieku monstrum straszliwe, pożerał żywcem tysiące ludzi, nawet dzieci nie oszczędzał, trawiony nieustannym głodem zysku. Świat później wymyślił jako rodzaj cudownego uzdrowienia, jako rzekomo wyższy i lepszy etap rozwoju – stało się najokropniejszą tyranią pod słońcem. I może właśnie z tej przyczyny ludzie doszli do wniosku, że wobec tak strasznej alternatywy trzeba zostac przy tym, co jest, co zostało jakoby przez historię sprawdzone i nawet dało świetne rezultaty.

Myślę, że dzisiejszy model ma jakąś szansę u nas, bo on jeszcze się sprawdza w krajach zacofanych, gdzie jest dużo biedy, a wraz z biedą dochodzi do głosu brak zasad, okrucieństwo, brutalnośc i pazernośc.
W takim kraju jak Polska można będzie jeszcze przez kilkanaście lat doznawac oszołomienia pod wpływem wzrostu stopy życiowej i coraz większych kontrastów pomiędzy tymi, którzy chcą uchodzic za przedsiębiorczych, a takimi jak pan, co sens życia odnajdują w liczeniu liści i przyglądaniu się chmurom.

W okresie mego życia, które upływało w wiecznym niedostatku, w ciasnocie perspektyw, w szarości i ucisku – inni budowali kolorowe światy. Kiedy stałem się wolnym człowiekiem i otrzymałem od historii szansę współudziału, to okazuje się, że już nie jest ani tak kolorowo. A wszystko z powodu, że świat chyba nigdy jeszcze nie był tak pusty myślowo jak obecnie.
Niektórzy coś mamrocza o poszukiwaniu złotego środka pomiędzy wolną przedsiębiorczością w liberalnym stylu a opiekuńczym charakterem nowoczesnego państwa, ale świat to już przerabiał, nawet w perfekcyjnym, niemieckim wydaniu – bez powodzenia.

Czy pan zauważył, jak wielu ludzi poddało się iluzji, że to, co całkiem nieźle funkcjonowało w obliczu wyzwania światowego komunizmu, może dalej świetnie funkcjonowac bez tego wyzwania? Już dzisiaj widzimy gołym okiem, że tak nie jest. Coraz więcej aferzystów i coraz mniej porządnych ludzi uczestniczy w profitach wolnego rynku oraz demokracji.
Pół wieku temu krajobrazy polityczne wolnego świata tworzyli ludzie wielkiego formatu: Roosevelt,
Churchill, de Gasperi, Adenauer, de Gaulle. Dzisiaj polityka we wszystkich niemal demokratycznych krajach świata, budowana jest z jednej strony na przeciętności, z drugiej – coraz mocniej się ociera o kompletną umysłową hołotę, bo ludzie poważni nie chcą miec z tym nic wspólnego.

Są ludzie, którzy rysują przed nami wizje katastroficzne. Powiadają, że nasz świat zawali się w wyniku niesprawiedliwości wobec takich jak pan, którzy będą stawali się coraz mniej przystosowani, ale znajdą w sobie dośc sił, aby na koniec wystawic jakiś straszny rachunek. Jest to pogląd anachroniczny, czerpie natchnienie z mrocznych doświadczeń przeszłości i sugeruje, że historia lubi się powtarzac.
Widzą oni, jak zza jasnego horyzontu przyszłości wyłaniają się wielkie zastępy ludzi z dalekiego Południa, wściekłych, upokorzonych i wygłodzonych, którzy w rytmie tam-tamów odtańczą swój zwycięski taniec na naszych świeżych mogiłach. Jeszcze inni powiadają, że spełni się przepowiednia o dominacji żółtej rasy. Nie mogę pana pocieszyc, że wszystko ułoży się porządnie i uczciwie. Sądzę nawet, że będzie coraz mniej porządnie i coraz bardziej po świńsku.

Dochodzę do przekonania, że nasi dziennikarze, głównie radiowi i telewizyjni, ponoszą częśc odpowiedzialności za skretynienie polskiej polityki. Wcale nie dlatego, że dopuszczają się manipulacji, skądże znowu!
Mam na myśli zachowanie reporterów, którzy niemal każdego dnia miotają się po korytarzach Sejmu i Senatu, usiłują wyważac drzwi, za którymi właśnie zniknął jakiś polityk, pchają mu pod nos swoje kamery i mikrofony, a kiedy polityk odchodzi, zazwyczaj krokiem nieopisanie dostojnym, ciągnąc za sobą smugę błazeńskiej powagi, dziennikarze biegną za nim i błagają o słowa, jakby miał im coś sensownego do powiedzenia.

W ten sposób powstaje rzeczywistośc skłamana, bo przyglądając się tym zapasom na korytarzach można dojśc do wniosku, że w polskim parlamencie naprawdę dzieje się coś ważnego. Wiem, że w Paryżu, Berlinie czy Londynie nic podobnego się nie zdarza. Media usiłują nas przekonywac, że polityka stanowi sens zbiorowej egzystencji, a słowa parlamentarzystów czy członków rządu są na wagę złota. A przecież nasi politycy i bez tego mają marnie umeblowane w głowach, nieustanne krygowanie się przed kamerami jeszcze mocniej zakotwicza nas wszystkich na mieliznach głupstwa.


Fragment: A. Szczypiorski, Irytacje, „Polityka” 51/1999
  • awatar Gość: myslalam ze cos swojego napisalas czy cos ale widze ze jest ciekawy "fragment" troche poczytalam i seryjnie cos w tym jest co oni mowia miedzy soba ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


jak jest kojarzone?
chyba nie musze tlumaczyc, ze zombie to istota nieumala, ktora powstaje z grobu, zwykle z dziwnych przyczyn okreslanych w danym filmie/ksiazce/grze, by zjadac narzady wewn. osob zywych. w ten sposob rosnie liczba zombie.
zwykle w filmie zostaja pokonane przez wybawce ludzkosci-wyidealizowana gwiazdke badz przez jeszcze zywych ludzi, ktorzy poprzez zgranie i dobry plan sa w stanie przezyc.

swiadomosc.
ta, zombie jej nie posiadaja. sa zaprogramowane, by zabijac, niszczyc zycia niewinnych osob. nie zdaja sobie sprawy co robia. nawet poprzez jedzenie mozgow innych nie potrafia uzyc szarych komorek zawartych w nich.

autentyczne zombie.
nie wiem czy dla wszystkich bedzie zaskoczeniem, iz zombie istnieja naprawde.
nie, nie mam na mysli wierzen zwiazanych z voodoo i kaplanem, ktory jest w stanie na pare dni zatrzymac funkcje zyciowe czlowieka, by potem ten rzekomo ozyl.

zombie czyli istota, ktora nie mysli?
wg mnie najlepiej widoczne takie zachowianie jest w spoleczenstwie, w ktorym zyje ja, ty, twoja rodzina, przyjaciele.
ludzie robia to co do nich nalezy. owe polecenia sa wydawane przez wladze.
masz chodzic do szkoly, potem do pracy. nastepnie wziac slub miec 2 dzieci. robic do 67 r.z., by 5 lat nacieszyc sie emerytra, ktorej zbieranie przez ZUS zajelo ponad 50 lat, a nastepnie zwyczajnie zdechnac.
nie kazdy zdaje sobie sprawe z w/w harmonogramu, gdyz odbywa sie to automatycznie. taki plan wpajano ludzia od poczatku.
dodatkowo w grupie, ktora robi wszystko tak samo, rowniez przestaje sie myslec. dostosowywuje sie do danej grupy i tak zostaje. z czasem nie dostrzega sie wszystkiego, albo nie chce sie dostrzegac.
obecne zombie nie robi tego co chce w 100%, gdyz po prostu nie moze przez zakazy. natomiast jest posluszny, gdyz zdaje sobie sprawe, ze gdy nie bedzie taki konsekwencja bedzie niepewna przyszlosc.
rozumiem, ze bez porzadku wszystko byloby zaburzone, jednak zauwaz jak wszystko prowadzi, by ludzie byli coraz bardziej posluszni.

fakty przeszlosci.
Polacy jako narod w historii zapisali sie jako niepokorni. chcieli niepodleglosci i walczyli o nia. o lepsze jutro, by nie podlegac komus komu nie chcieli.
pomimo braku demokracji wydaje mi sie, ze byla ona lepiej widoczna niz teraz. ludowi cos sie nie podobalo, wiec glosili to z roznymi skutkami. poeci w metaforach glosili wole walki. zdawali sobie, iz konsekwencja moze byc nawet smierc, ale woleli ja niz zycie w niewoli.

krotki wniosek.
otworzm oczy i popatrz co sie dzieje. zauwaz jak wszystko sie zmienilo i do czego dazy.
nie, nie zamierzam wszczynac powstan przeciwko wladzy, bo bez niej tez nie jest idealnie.
pragne, by wiecej ludzi zauwazylo niescislosci i nie bylo jak omawiane wyzej zombie bez swiadomosci co sie dzieje i slepo wykonuje wszystko co sie zaleci.
  • awatar Gość: zombie na swoj sposob sa ciekawe i ich cykl przemiany z czlowieka na stworka ;d ale tez tak jest ze w filmach czy cos masa zombie i zawsze znajdzie sie ludek wyjatek ktory jest odporny na wirusa zombie albo ocali ludzkosc swym boaterskim postepowaniem ;p ja wiem ze zombie istnieje bo 1x czytalam akcje gdzie koles sie najaral i zjadl bezdomnemu na zywca praktycznie cala twarz wiec cos w tym jest xd wiesz teraz jak tak mysle to wiesz wydaje mi sie ze kazdy z nas kazdy czlowiek zyjacy na ziemi jest tym zombie i pod tym kontem ze jak cos mu sie wmowi to to robi czy nie wiem np samo wpajanie czegos i podobnie jak napisalas ;]
  • awatar kalaharii: @przystań życia: nie zalezy mi na ocenianiu txtow, tylko na zrozumieniu ich.
  • awatar przystań życia: megaa.!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
  • awatar Gość: fajnie znalezc takie filmiki na YT ktore pokazuja inne oblicze prawdy troche rozswietlaja nam myslenie i daja nowe swiatlo na sprawe ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


chce zauwazyc jak swiat jest sprzeczny ze soba. czasem zreszta mozna zauwazyc sprzecznosci w moim sposobie myslenia wyrazonym poprzez notatke na jakis tam temat.

przyklad sprzecznosci.
biorac pierwszy lepszy z brzegu, mianowicie bieda. jest ona obecna zawsze i niemalze wszedzie, jesli chodzi o dany kraj czy miasto. a teraz wziac pod uwage zachowania ludzi, jakie powinni uczynic.

rodzaje pomocy.
mozna pomoc biednym poprzez podarowanie ubran, zywnosci, czy po prostu pieniedzy, choc przecietny czlowiek raczej tego nie robi, bynajmniej w Polsce.
pomaga mu, gdyz jest swiadomy, ze ma wiecej, wiec moze sie podzielic odrobina swojego majatku, zdobytego zwykle w wiekszym lub mniejszym wysilku. nie spowoduje to razacego ubytku jego wlasnosci.
pomaga sie rowniez z aspektow moralnych, ktore u niektorych sa bardziej rozwiniete, a u niektorych mniej. tu rodzi sie cecha osobowosci, ktora posiada spolecznik-osoba chcaca pomoc innym, zorbic cos dla nich.

przeciwstawne powody.
czasem dana osoba jest biedna przez utrate pracy, co moze byc spowodowane np. zbyt niskimi kwalifikacjami, ktorych trzeba sie nauczyc na kursie, czy danym kierunku studiow. jest to zalezne od osoby, ktora na rzecz edukacji musiala z czegos zrezygnowac, np. zrezygnowanie z spotkac z przyjaciolmi czy imprez.
nalezy uwzgl. iz kazda osoba ma wlasne predyspozycje do przyswajania wiedzy czy umiejetnosci, wiec nie powinno sie wymagac od wszystkich tego samego, gdyz zwyczajnie kazdy jest inny.
moze to wynikac z po prostu z czystego egozimu. mam na mysli tutaj np. alkoholizm. zywiciel rodziny moze wydawac czesc pieniedzy na swoj uzalezniacz, czyli alkohol w tym przypadku, przez co jest widoczny brak w innych segmentach domu czy rodziny, np. zrujnowane mieszkanie/dom, niedozywienie dzieci, znaczace obnizenie sie standardu zycia.

sens pomagania?
gdzie jest sprawiedliwosc? chec podzielenia sie tylko po to, aby inna osoba mogla sie odprezyc przy kolejnym kieliszku wodki czy lampce wina? powod takiego zachowania rozniez jest oczywisty. wg mnie swiadomosc, iz nie potrafi sie utrzymac rodziny na nalezytym pozimie finansowym i uczuciowym, a wiec zapewnic bezpieczenstwa sprawia, iz pewne osoby zalamuja sie.
to znow jest zwiazane z odmienna u kazdego osobowoscia. niektorzy bardziej odczuwaja porazke przez co nie moga sie wydostac z dolka, a inni mimo, iz wywiesili biala flage beda dazyc do tego, by zastapic ja flaga sukcesu.
rodzi sie kolejne pytanie: dlaczego dana osoba nie przejmuje sie zyciem zarowno swoim jak osob, za ktore jest odpowiedzialna? skoro mozna zyc na datkach innych dlaczego wlasnie ja nie skorzystam z tego? przeciez nic nierobienie nie jest czyms strasznym.
tu znow jest sprzecznosc, gdyz kazdy ma inne myslenie i swoj sposob postrzegania rzeczywistosci.

pozorna rownosc.
zakladajac, iz wszyscy sa rowni dla prawa, mozna wywnioskowac, iz jest ono bezuzyteczne, gdyz na swiecie jest wiele niesprawiedliwosci.
kazdy jest inny i nie da sie tego zmienic. kazdy inaczej postrzega swiat i ma inne wartosci. czasem sa one takie bardzo podobne lub zwyczajnie kontrastujace ze soba, wtedy rodzi sie niechec, a raczej wrogie nastawienie. zarozno ta podworkowa jak i taka prowadzaca do wojny.

realia?
nigdy nie da sie stworzyc utopii, czyli swiata, ktory jest idealny pod wzgledem moralnym, ekonomicznym. swiata, gdzie jest rownosc, ktora nie moze byc przez nic/nikogo zaklocona. gdzie kazdy osiagnie szczescie lub kazdy bedzie tonal w smutku.
kazdy jak wszyscy.
smutny fakt. zwazywszy na ilosc wojen wywolanych zwyklym konfliktem, czyli roznica zdan.
w tym wypadku kontrast i brak akceptacji czy tez tolerancji sprawia, ze skutki sa tragiczne.
jednak wydaje mi sie, ze taki swiat bylby naprawde nuzacy.
rozne maski sa wskazane, by nie odczuwac nudy. kazdy ma inna i to jest piekne wg mnie. uwzgledniajac, iz czlowiek nie bylby postrzegany jako rozniaca sie jednostka spoleczenstwa lecz jako spoleczenstwo zbudowane z tych samych jednostek.
  • awatar Gość: kazdy z nas wydaje mi sie ze ma ten haczyk zeby pomagac ludziom w jakikolwiek sposob tylko niezawsze to sie udaje bo ta pomoc roznie jest odbieraja i roznie traktowana nawet zwykla pomoc potem moze wyciagnac niechciane efekty np kradziez czy cos ... czlowiek tez tak zauwazylam ze mysli na okreslonym etapie zycia... na kilka lat a nie mysli juz na dluzsza mete... np ciaza u mlodych dziewczyn mowia ze "jakos sobie poradza" a nie mysla ze jak dziecko bedzie mialo nascie lat jak sie dowie o wieku matki kiedy urodzila i jaka byla sytuacja i czy do tej pory bedzie z dzieckiem w dobrych relacjach czy da rade czy bedzie miala meza itd zawsze jest "jakos dam sobie rade" i w sumie na tym sie konczy... to mnie tez przeraza ze ludzie z powodu blachych doprowadzaja do wojen jakis agresji bitek czy nawet zabojstwa to jest naprawde straszne ze ludzie nie potrafia pomyslec logicznie i zrozumiec tylko 1co to emocje biora gore a potem dzieje sie cos czego normalnie w zyciu by nie zrobil...
  • awatar kalaharii: @Sweet idiotka 92: parafrazujac: bez urazy, ale nie interesuje sie blogiem, gdzie pisze sie o gownie, przez nudne i skopiowane wypociny idiotki (jak w nicku).
  • awatar kalaharii: @Wiem, nie powiem <3: co dokladnie wplynelo na owa swietnosc mojego bloga?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


znow odradza sie ten stan, gdy chce dokonac czegos. zrobic cos, co zostanie zapamietane, moze nie na zawsze, ale niech trwa jakis czas.
mianowicie chcialabym kogos pokonac. tym bardziej, ze teraz mam szanse zrewanzowac sie.

powod?
lata klamstw, ktorych sluchalam z malym blyskiem w oku. mimo sygnalow z zewn. nie reagowalam nalezycie. moje dzialanie zatrzymalo sie na etapie obserwacji i sprawdzania czy owa 'nieprawda' jest realna.
udawane usmiechy i uczucia, ktore jeszcze mialy dla mnie jakies tam znaczenie. a moze po prostu chcialam, by byly wazne, przez co wyolbrzymialam ich rzeczywista wielkosc. czlowiek z czasem zauwaza to.
wreszcie obietnice, ktorych nie dalo sie zrealizowac. typowe 'obiecanki-cacanki'. odbieralo mi to powoli, ale tez systematycznie wiare, ze moze byc lepiej, gdy pojawila sie obustronna chec odbudowy tych dziwnych i zagmatwanych relacji.

skutek?
stalam sie obojetna. obojetna na uczucia innych. lubie podwazac ich istnienie, bawic sie nimi, az wreszcie niszczyc je. obojetna na wlasne. nie uwzgl. ich w wlasnym zyciu zbyt czesto. dla mnie prawie ich nie ma, albo to ja nie chce ich miec. nie mam zamiaru sie nimi kierowac. nigdy wiecej.
myslenie rowniez uleglo zmianie, jak wzrok, ktory mechanicznie skupia sie na danym przedmicie czy wydarzeniu bez wiekszego zainteresowania. po prostu chce zawiesic na czyms wzrok, choc coraz czesciej wole zamknac oczy i nie patrzec, nie dostrzegac.
racjonalizm stal sie moja religia, a mozg i jego mozliwosci moim bozkiem.
jeszcze wiecej masek. dodalam parenascie do mojej kolekcji, ktora wczesniej miala ich zaledwie 2. nie chce, by ktokolwiek calkowicie poznal moje mysli, nie pozwalam na odgadniecie ich. swoja droga smieszne jest, gdy zaczynam sie otwierac pomijajac okresl. fakty, a 2. osoba mysli, iz wie o mnie wszytko znajac hmm powierzchownie ukrywana prawde o mnie.
zle wyobrazenie o sobie. doslownie zle (nie ma to nic wspolnego z KK, czyli z grzechami czy szatanem). coraz czesciej przez w/w fakty uswiadamiam sobie, iz jestem zlym czlowiekiem, ktory po czesci zatraca swa czlowiecza nature.

co chce osiagnac?
przede wszystkim chce byc niezalezna. niezalezna emocjonalnie. aby tego dokonac musialabym wyeliminowac zrodla uczuc. narazie eliminuje je w mojej glowie, nie pozwalam im przemowic, tlumie je skutecznie.
szczerze chcialabym, by moi znajomi badz osoby okreslane mianem przyjaciol przepadly.
gdybym mogla sprowadzilabym serie nieszczec zaczynajac od utrat malo istotnych elementow z ich zycia, a konczac na utracie celu zycia, marzeniach. niech nihilizm ich ogarnie.
byc moze przez czesciowe uwidocznienie moich problemow chce, aby spotkalo to wszystkich. jednak, wyprzedzam, byc moze kazdy powinien to przezyc, by sprawdzic czy jest dostatecznie silny by przetrwac bez wczesniejszego bytu.

wazne ograniczenie?
mam na mysli, wlasnie, przyjaciol. ograniczaja, czasem swoimi radami, zasadami ktore glosza, czasem postepowaniem czy okreslonymi normami.
gdybym sprowadzila na nich kataklizm, niewazne w jakiej formie, przelamalabym ograniczenie, jakim jest relacja miedzyludzka.
jednak to byloby roznoczesnie atakowanie instynktu istoty spolecznej, ktora by przetrwadc musi posiadac kompanow.
takze narazie planuje z usmiechem na twarzy i lzami na policzkach, gdzie moj kataklizm uderzy. w jaki czuly punkt i z jaka sila.
  • awatar Gość: sama czasami marze czy mysle co by bylo jakbym zrobila cos dobrego gdzie mowiliby o mnie jakis czas bylabym chwalona itd xd ale to wiesz gdzies tam za granicami x] tez tak mam ze jak ktos mi cos mowi to zastanawiam sie czy tak jest naprawde i nie wciska mi kitu i mam czesciowo taka ochote poznania prawdziwej str i dowiedzenia sie czy rzecz ktora mi powiedziano jest prawdziwa xd wyeliminowanie uczuc nie jest mozliwe bozna je przygasic mozna wylaczyc na jaksis czas ale wampirem nie jestes i nie masz sily ani mocy aby calkowicie sie pozbyc uczuc jakie dotychczas posiadalas i uwierz mi ze to nigdy sie nie stanie i nigdy nie pozbedziesz sie uczuc jednak jak to wiadomo masz znajomych masz rodzine i dzieki nim zawsze bedziesz cos czula w mniejszym lub wiekszym stopniu ale zawsze cos ;p
  • awatar kalaharii: @Leper Messiah.: co masz konkretnie na mysli?
  • awatar Gość: Oduczono mnie tego. Żałuję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


krotkie pyt.:
gdzie siegasz, gdy chcesz dowiedziec sie o minionych wydarzeniach, np. ost. tygodnia w Polsce badz na swiecie?
co robisz, by posluchac znanych utworow (specjalnie nie uzylam okresl. komercyjne)?
oferta pracy zwyklejest zamieszczana... wlasnie gdzie?

do czego zmierzam?
glownie zalezy mi na poruszeniu tematu medii/mediow(?); nigdy nie wiem jak ten wyraz odmienic.
juz dawno zauwazylam, jak 'to' dziala. jednak chyba nie do konca ludzie zdaja sobie sprawe z tego, jaki zasieg ma ten problem. isttnie dla mnie jest to problemem.
mam na mysli tutaj glownie TV,radio i internet, jednak srodkami masowego przekazu jest jest rowniez prasa czy przemowienia w miejscach publicznych, skierowane do szerszej grupy sluchaczy.
dodatkowo srodkami moga byc roznego rodzaju ksiazki, kino i filmy w nim przedstawiane oraz plakaty, gloszace okresl. tresci.

poczatki.
podstawowa funkcja pierwotna mialo byc 'komunikacja' miedzy organami wladzy, istytucjami a zwyklymi obywatelami.
wraz z rozwojem technologicznym zapragnieto informowac szaraczkow, mowiac kolokwialnie, o np. partiach wystepujacych w danym kraju, ale rowniez o sprawach dot. KK (a jakzeby inaczej).
celem byla rowniez transmisja wydarzen kulturalnych. chciano tez zachowac materialy, jako rodzaj archiwum, by w pozniejszcych stuleciach powrocic na moment do przeszlych czasow.

obecnie.
postep technologiczny niezwykle ulatwil zycie.
internet badz TV dostarcza nam duzo wiedzy na temat wydarzen dziejacych sie w odleglych krajach, w zaledwie pare min. po wydarzeniu lub w trakcje jego trwania. dodatkowo wiadomosci sa wraz z uplywem czasu coraz bardziej szczegolowe, jednoczesnie w kazdej stacji telewizyjnej badz radiowej lub portalu informacyjnym wraz z tym uplywem czasu, pojawia sie coraz wiecej niuansow, ktore bardziej lub mniej odbiegaja od glownego tematu.
emitowane sa seriale, ktore maja za zadanie odciagniecie na moment od wlasnych problemow, by skupic sie na zyciu osoby zwykle fikcyjnej. jednak to sprawia, ze nastepuje odprezenie czy relaks.
aktorzy byli cenieni juz w starozytnosci, gdzie posade ta mozna bylo piastowac jedynie najlepszym w spoleczenstwie.

co nie jest istotne?
coraz wiecej informacji dotyczy spraw, ktore nie maja wiekszego wplywu na zycie spoleczenstwa.
mam na mysli zycie celebrytow. nie wspominam juz, iz niektorzy wykreowali sie tym, iz mieli sliski kocyk. ale pominmy ten aspekt.
nowinki dotyczace czyjegos zycia nie sa niczym istotnym. swoja droga nie rozumiem, dlaczego to az tak esktytuje ludzi. nie wspominam o zaowodzie paparazzi.
kolejnym bezuzytecznym aspektem jest wszystkim dobrze znana reklama. kreuje w nas-konsumentach potrzebe zakupu czegos co nie jest istotne. pomijam fakt dot. trwania reklam w stosunku do trwania filmu.

co jest najgorsze?
oczywiscie to czego nie widac. gdzie wiekszosc uspionych widzow nie zauwaza jak latwa jest manipulacja nimi. nieswiadomie wykonuja polecenia, a raczej zalecenia telewizji czy internetu.
dodatkowo jestesmy calkowicie uzaleznieni od mediow/medii (znow nie wiem jak napisac).
po co umysl ma sie meczyc skoro moze dostac wszystko na talerzyku? wszystko jest tak ladnie podane, iz nie mozna sie oprzec, by nie sprobowac. jednoczesnie dajemy 'kucharzowi' do zrozumienia, ze to on zwyciezyl.

z czym to jest zwiazane?
naturalnie ze z wladza, pieniedzmy. wladza ktora widzimy jest wieczkiem. prawdziwe osoby decydujace o losach panstw czy calego swiata sa niewidoczni dla szaraczkow. obmyslanie planow w obecnosci widowni byloby znacznie trudniejsze. jak fakt kamuflowania sie. dodatkowo latwiej zatuszowac niedopracowane plany konczace sie kleska nazywane potem np. tragediami.

caly czas poszczegolne panstwa dobrze rozwiniete gosp. rozgrywaja pomiedzy soba partie szachow. z czego my, czyli spoleczenstwo niemogace duzo zrobic, jestesmy pionkami na 1. linii. byc moze osoby publiczne majace wysokie stanowiska rozniez sa takowymi pionkami.
pionki sa zwyklym balastem, gdyz prawddziwa gra zaczyna sie za pomoca figur, ktore moga osiagnac duzo wiecej. jednak jest mozliwe przeprowadzenie akatu pionkami, ktory osiagnie sukces. jednak jest to cholernie trudne, niestety, ale nie niemozliwe.

podsumowanie.
wyprdzedzam pomysl dosc obrazowy, iz pionkami sa zolnierze. pionkiem jest kazdy z nas.
jestes zbyt pochlonietymi sprawami, ktorymi karmi nas, mowiac dosadnie, system, wlasnie poprzez media.
manipulacja, przeklamania i inne to tylko niektore z broni jakimi posluguje sie prawdziwa wladza. niestety ty raczej nigdy nie bedziesz mial z nia zadnego konkaktu, nie jest Ci to dane. ukrywaja sie tchorze i zwyczajnie oczekuja.
  • awatar Gość: media maja swoja zle i dobra stro i wszystko to co napisalas tez jest prawda ze fajnie ze mozemy sie dopwiedziec jakis zeczy itd ale to zycie celebrytow i ich zdania albo wymuszanie bycia gdziekolwiek zeby tylko bylo o nich glosno jak na moje przesada ale to jest marketing np piosenkarz im glosniej o nim to ludzie chca sluchac piosenek jakos sie nim interesuja i jak go lubia kupuja plyty sciagaja muze z neta i takie to zarabianie... niewazne czy to jak 'gra' jest prawdziwe czy sztuczne... odnoscie reklam to tez dno bo wkrecaja nam taki kit ze ludzie potem wiera itd i dlatego jak chcesz to polecam ADBUSTERA ktory pokazuje jak naprawdze dzialaja reklamy i co nam wkrecaja mozesz tam zobaczyc jak tyglada z tej prawdziwej str xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


takie tam zyczenia.
mozna brac je bardziej lub mniej serio.

jednak po czesci kazdy tak mysli.
tak, mozecie udawac swietoszkow.
  • awatar kalaharii: @natus skarbie ;*: o tym jest m.in. poprzedni wpis.
  • awatar Gość: hehe urocze zyczenia ale swoja droga z roku na rok te dni staja sie zupelnie inne mimo tego ze sa takie same choinka kolenty oplatek i cale inne shity jednak co roku zawsze cos jest innego czy pojawia sie ktos inny lub ten inny umiera... nigdy nic nie bedzie takie samo ;p
  • awatar kalaharii: @Phantomhive.: dziekuje za obrone, jednak podobnie odpisalam temu Panu nizej. dodatkowo chcialam poznac reakcje na 'takie' zyczenia i poznalam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 


wczorajszy dzien spedzony w pokoju, ktory aktualnie jest czysty. pomijam okruszki chipsow, ktorej jadlam na kolacje, gdyz nie mialam sily ani checi isc do kuchni, by zrobic kanapke, totez wyciagnelam reke po paczke chipsow, by nie zdechnac z glodu.

nie o tym chce pisac. sprzatajac, roznoczesnie zastanawialam sie nad tradycjami, ktore bardziej lub mniej, sa kultywowane.

na czym skupiam swoja uwage w swieta?
zwykle na w/w sprzataniu, 'bo ma byc czysto'. mycie okien, na ktore w tym roku nie mialam czasu, zrobila to za mnie mama, huh.
segregacja w szufladach szafy, komody i biurka przedmiotow potrzebnych i tych niezdatnych do uzytku. takze wynosze z pokoju pare reklamowek zapelnionych smieciami. dodatkowo podczas stwierdzania, co jest przydatne a co nie, zwykle natrafiam na cos, co przywoluje wspomnienia. dlatego ta czynnosc zajmuje mi najwiecej czasu.
wspominanie jest czasochlonnym zajeciem, szczegolnie, gdy tego czasu nie ma.
zajmuje sie tez kupnem prezentow. staram sie kupic cos, co mozna uzywac w codziennym zyciu. w tym roku kapcie, skarpetki, bizuteria.
sama zapragnelam kostki rubika, ktora trudno dostac w sklepie z zabawkami. allegro i inne tez odpadaja, gdyz przesylka dotarlaby do mnie po sylwestrze, znajac zwyczaje poczty polskiej.
jedzenie tez dla mnie jest wazne. caly rok czekam na te unikatowe potrawy. mam na mysli makowki, ktore sa obecne w niektorych wojewodztwach i moczka, ktora zna raczej cala Polska. w koncu bede mogla nacieszyc sie w/w potrawami tak, by przez kolejny rok przetrwac bez nich.

a gdzie tradycje?
u mnie tradycji nie ma. zostaly wyparte przez zapozyczenia z Anglii, Niemiec, czy innych krajow Europy Zach. rozumiem, ze gospodarka, polityka i czesc zycia kulturalnego jest oparta na tych panstwach, ale zwyczaje bozonarodzeniowe moglyby przetrwac.
choc nie sa to tradycje stricte nalezace do KK, to zostaly one przeksztalcone z slowiankich. one przetrwaly mimo zakazow i kar, ktore otrzymywano za ich pielegnowanie. nie chce mi sie ich, szczerze, teraz opisywac. moze zrobie to innym razem, jednak zachecam do zaznajomienia sie. w skrocie okresle je magicznymi, w porownaniu do tych chrzescijanskich.

gdzie podzial sie 'duch' swiat bozonarodzeniowych?
przepadl w swiecie przepelnionym wartosciami nielogicznymi. wszystko, co kojazylo sie ze swietami przepadlo.
magia swiat wygasla, albo nadal wygasa.
coraz mniej osob, lacznie ze mna, nie odczuwa swiat jako czegos wspanialego. dla wiekszosci jest to czas odpoczynku, bycia z bliska osoba.
nie ma miejsca na zatrzymanie sie i dostrzezenie rzeczywistosci.

a jaka ona jest?
wydaje mi sie, ze kiedys wieksza wage przywiazywano do dzielenia sie. w koncu zwyczaj zostawiania 1 miejsca przy stole dla niespodziewanego goscia ma swoja geneze w historii. ile ludzi nie bedzie mialo jak spedzic tego dnia, totez zapomni o jego istnieniu i pograzy sie w codziennosci. chcac nie chcac obecne zarobki w Polsce w stosunku do wydatkow na zycie nie sa rozowe, jednak to nie jest jedyny powod biedy.
trzeba tez chciec. a chciec musza obie strony.
byc moze nie odnoszono sie az tak wizualnie z swietami. przeraza mnie nadmiar lapek, choinek, bombek, lancuchow w sklepach, glownie CH. nie wspominam o udekorowaniu rynku, ulic. mimo, ze efekt jest ladny jak dla mnie nie jest istotny.
smutne, ze ludzie maja pieniadze na lampki, a rzekomo nie maja pare zlotych, by dac biednemu. choc ja praktykuje kupienie i wreczenie jedzenia niz pieniedzy. nie mam az takiego zaufania.
jesli jestesmy w temacie pieniedzy mozna skupic sie na prezentach. ja wspominalam o prezentach jak najbardziej funkcjonalnych. nie jestem az tak stara, ale dla mnie jest dziwne kupowanie dziecku prezentu za duze pieniadze. wg mnie dziecko powinno choc w minimalnym stopniu szanowac pieniac. niestety jest on istotnym elementem funkcjonowania w spoleczenstwie.
kupmy dziecku elektroniczna zabawke za 1000 zl, krzyczmy po nim, gdy nieswiadomie zepsuje owe 'cudo'.
logika niektorych rodzicow jest zaskakujaca. to pokazuje ile ludzi nie jest gotowych na rodzicielstwo, a zostali zmuszeni, gdyz wpadli. mowiac kolokwialnie nie zabezbieczyli sie lub pekla gumka.

wypalilo sie.
praktycznie wszystkie zwyczaje wypalily sie. zostaly tylko nastepstwa.
ciekawe czy uda sie podsycic ich plomien w nastepnych latach.
  • awatar Gość: tez tak mam ze jak tak ogolnie zaczne sprzatac to zawsze cos znajde jakies zdjecia czy zabawki i jak znajduje to jaram sie nimi tyle czasu i wspomnienia dzieki nimi wracaja ;p ja tez na swieta kiedy pomagam mamie zawsze mamy to 1 miescie dla goscia ale nigdy jeszcze nigdy nie mialam akcji ze ktos przyszedl jednak patrzac na talerz zastanawiam sie co by bylo jakby zeczywiscie byla taka sytuacja to jak by to wygladalo czy bysmy zaprosili taka osobe i dali jej jesc czy jak xd moja chrzesnica jest strasznie rozpuszczana tyle prezentow dostaje ze ja sie sama dziwie jak ona ma 4lata a juz dostala tyle lalek jakies domki dla lalek jakies supermarkety jakies nie wiem cuda a kiedy moja mama rozmawiala z bratowa i mowila ze nie moze tak robic bo jak mala dorosnie to bedzie rozkapryszona to powiedziala "ja chce dac jej wszystko to czego ja nie mialam" ale to nie znaczy przeciez zeby pomyslec ze dziecko nie bedzie sie interesowalo rzecza tyle lat tylko dotknie czy cos i rzuci w kat
  • awatar kalaharii: @przystań życia: coz sie stalo?
  • awatar przystań życia: ;o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


koniec swiata za nami?
chcac nie chcac byl to kolejny koniec swiata, ktory przetrwalismy.

jednak jakie ja mam wyobrazenie o koncu swiata?
ja nie wyobrazam sobie, ze nastapi on w przeciagu np. 1 minuty. powinien i bedzie trwac znacznie dluzej. wg mnie jest to proces, ktory juz trwa.

a kto jest winien?
po czesci ludzie. jednak nie tylko.

why people?
czlowiek jako jedyny nauczyl sie uzywac narzedzi w tak dobrym stopniu. jako jedyny zaczal tak dobrze zbierac wiedze o srodowisku w jakim sie znajduje, wyciagac wnioski potrzebne do produkcji kolejnych narzedzi.
nauczyl sie wreszcie mowy. najpierw byla to mowa werbalna jak u wszystkich zwierzat. potem przeksztalcila sie w dzwieki, ktorych bylo z czasem tak duzo, iz zaczela powstawac prymitywna komunikacja. udoskonalala sie przez kolejne stulecia.
zaczelo znaczaco zmieniac srodowisko, a raczej przystotowywac je do swoich potrzeb. jaskinie zastapiono lepiankami. zbieractwo i myslictwo zostalo zastapione pewnym rolnictwem. inne gatunki tez potrafia chodowac roslinki, np. pewny gatunek mrowek, jednak z racji tego, iz mrowki sa male nie odczuwamy tak skutkow ich plantacji.

czlowiek jest cudownym, ale tez chyba nie do konca nie przemyslanym produktem przyrody.
wydaje mi sie, ze gdyby natura dokladnie przeanalizowala skutki nie dalaby tyle szans na rozwoj homo sapiens.

jakie sa skutki?
w pewnym momencie czlowiek z Europy zatracil poszanowanie przyrody. mozliwe, ze bardziej przypominalo to nieswiadomosc, jednak latw przewidziec skutki nadmiernego zanieczyszczania srodowiska.
w 2. polowie XVIII w. zaczal sie nagly rozwoj przemyslu. kopalnie, huty, mechanizacja-to wszystko potrzebowala niewyobrazalnej ilosci energii, by moc pracowac, jak czlowiek sobie zarzyczyl.
wlasnie w tym okresie pojawilo sie najwiecej zanieczyszczen.

jak jest obecnie?
maly procent ludzkosci zaczal sie przejmowac w/w skutkami. na poczatku byli oni wysmiewani, uwazani za niedorzecznych. z czasem zaczeto samemu podziwiac, szkody jakie zafunkowal, bardziej lub mniej swiatomie, czlowiek srodowisku.
jednak nie wszystko stracone. ludzkosc wciaz walczy z duzym komsumpcjonizmem na dane produkty, jednoczesnie ratujac, co jeszcze ocalalo.

wizja konca swiata.
jest to powoly proces. zauwazalne sa anomalnia pogodowe wynikajace nie tylko z wybuchow energii na powierzchni Slonca, ale takze z powodu nadmiernie zmienionego skladu powietrza.
zmiany klimatyczne byly obecne wczesniej, jednak powodem byly czynniki zewnetrzne, nie wewnetrzne pochodzace od nas. bynajmniej nie mialy az tak znaczacego wplywu jak obecnie.
nadmierna wycinka lasow, przez co jest mniejsza zdolnosc do wytwarzania tlenu z dwutlenku wegla, dodatkowa budowa fabryk oraz zwiazane z tym zwiekszone ilosci substancji szkodliwych, w tym radioaktywnych, z ktorymi niewiadomo co zrobic. wg mnie tez zwiekszona szansa przezycia noworodkow chorych, ktore potem normalnie funkcjonuja, co przyczynia sie do wzrostu przyrostu naturalnego, a wiec i wzrostu popytu na podstawowe produkty powoduje, ze swiat konczy sie.

powolne dlugotrwale zmiany beda sie kumulowac, az zaczna powoli niszczyc.
dlatego grafika wyzej wg mnie idealnie obrazuje koniec swiata, ktory jest zalezny od ludzi.
  • awatar Gość: cos w tym jest co napisalas chodz koniec swiata pewnie zalezy od jadra ziemi od slonca ktore tyle lat swieci nam kazdego dnia to w porownaniu do tego my to takie male mrowki ktore tylko pomagaja czesciowo niszczyc to przez co pracowalismy tyle lat. oczywiscie nie mowie ze wszyscy zyjacy tacy sa bo wiadomo ze sa jakies fundacje jakies schroniska itd ale to i tak nie wystarcza bo nieraz sie widzi jak czlowiek potrafi zniszczyc wszystko te wysypiska i te zasmiecone lasy ktore sa zasyfione z roku na rok coraz bardziej a kiedy przyjdzie dzien sprzatania ziemi to potem sie okazuje "skad sie wzielo tyle smieci na ziemi" ale to tylko w ciagu tego 1 dnia ludzie uswiadamiaja sobie co jest nie tak a potem juz zapominaja o calej reszcie i powracaja do nieswiadomego zasmiecania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


mam ochote przejsc sie na naprawde dobry koncert, gdzie nie bede przejmowac sie tym co jest wokol. nie bede brac pod uwage szerszego otoczenia, tego co moze sie stac w kazdej chwili. przestane na moment analizowac wszystko wokol mnie. na moment zakoncze myslenie.

jaki koncert?
oczywiscie muzyka z rodzaju rock/punk/metal, gdzie mozna zrobic dobre POGO.
skupie sie na tym, by nie upasc, a gdy to sie stanie szybko zebrac sily by sie podniesc, aby nikt nie zgniotl mi ryja, mowiac kolokwialnie. smiac sie caly czas, gdy bede w tym mlynku razem z innymi ludzmi, ktorzy beda skakac jak ja.
po kazdym utworze cieszyc sie, niewiadomo z czego, oraz zasapanym kontynuowac to razem z innymi pocacymi sie bruudasami.
tak, ja tez jestem brudasem i wcale nie jest to zle.
nie lubie samoistnie sie ograniczac, przez innych.

a co o pogo mysla osoby z boku?
no coz, spotkalam sie raczej z podobnymi opiniami, jesli chodzi o osoby, ktore nigdy nie braly udzialy w tego rodzaju rozrywki. dlatego widok osob na koncertach rockowowo-punkowych, gdzie osoby przed scena robia wg nich pieklo wydaje im sie brutane, okropne, pelne agresji.
wdze to po minach moich znajomych, z ktorymi czasem ide na koncert. z czego oni wola siedziec albo stac gdzies daleko i rozmawiac, a ja w tym czasie chce sie dostac jak najblizej sceny, by wyzwolic swoje emocje.

a jak jest naprawde?
pare lat temu mialam niecodzienna sytuacje zwiazana z pogo. nie bylo to tyle niebezpieczne, co po prostu nieodpowiedzialne. mam na mysli rzucona butelke, ktora pod wplywem skakania duzej ilosci ludzi rozpadla sie na male kawalki. w pewnym momencie zauwazylam ja i staralam sie odsunac by sie nie poranic. niestety moja wzodzona nieudolnosc i niezdarnosc sprawily, ze sie przewrocilam, oczywiscie na rozbite szklo. dodatkowo nie mialam sily wstac. bylo mi wszystko jedno po tym jak zobaczylam ze pewien koles spada na mnie. w glowie pojawila sie wizja jak jestem w szpitalu z powodu obrazen czy zlaman kosci ramienia, przedramienia czy zeber. to jeszcze bardziej mnie pograzylo. jednak nieoczekiwanie czuje jak zmieniam miejsce w pionie. obracam glowe i widze jak 3 osoby podnosza mnie, jednoczesnie uchraniajac od skutkow ew. zderzenia z nadciagajacym kolesiem. pamietam slowa, ktore wtedy mi powiedzial 1 z nich, mianowicie: 'pamietaj, ze w pogo sa inni ktorzy ci pomoga, jesli upadniesz, bo my nie chcemy ofiar tylko dobrej zabawy'. to byl naprawde mily akcent tego wieczoru.
dlatego uwazam, ze takie nastawienie ludzi w zupelnosci starczy, by przestac sie bac i pedzic do tej gromadki pozytywnych ludzi.

najlepsze i tak sa statrsze babcie!
szczegolnie, gdy wszystkich nazywaja szatanistami, choc poprawnie powinno byc wymawiane przez 's'.
ich zapatrywanie glownie w kosciol jest dla mnie straszne. brak indywidualnosci czy wlasnych pogladow. owieczki wiernie sluchajace tego co mowi bog. strach paralizuje i wylacza czasem myslenie.
ale to temat na inna dyskusje.

choc niektorzy nie toleruja, to i tak sie nie przejmuje. zeby zrozumiec trzeba sprobowac, a nie pograzac sie w 'bo myslalem'.
dlatego wspomnialam, ze nie lubie sie ograniczac w czymkolwiek.

hah.
na studniowkowej probie poloneza planuje z przyjacielem zrobic pogo i pokazac, co jest dobre.
  • awatar Gość: tyle sie mowi o koncertach i rzeczywiscie na koncertach czlowiek potrafi odleciec bo jak to jest ze jakas piosenka leci w radiu ktora lubisz podglaszasz zeby bylo ciekawiej mimo tego ze wiesz jak brzmi glosnosc daje powera a na koncercie gdzie sa kolumny i urywa uszy i czujesz bas w ciele to juz odjazd ;p milo sie ta osoba zachowala w stosunku do cb az dziwne ale mile ;p to jak sa promocje w biedronce np i wszyscy sie rzucaja i nie uwarzaja na otoczenie tam widac troche bylo inaczej xd
  • awatar kalaharii: @' Hope. ♥ ': pomysl dobry, tylko ludzie dziwaczni i strachliwi.
  • awatar ' Hope. ♥ ': fajny tekst. ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Tak często Cię widzę
Choć tak rzadko spotykam
Smaku Twego nie znam
Choć tak często Cię mam na końcu języka

Jeśli u mnie zasypiasz
To tylko w kącie mojej głowy
Jeśli ubrana
To tylko do połowy

A kiedy już Cię prawie znam
I łapie Cię za rękę by imię Twoje zgadnąć
Potykam się na sznurowadle

Bo Ty tak pięknie pachniesz
Kiedy przechodzisz pod oknem
Śmiejesz się w głos
Nie obchodzi Cię to
Czy ustoję czy upadnę (x3)

O udupienie totalne
Niewiasty nosisz imię
Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?
Ale tak żeby już więcej ani razu
Żeby już więcej za nic
Żeby już więcej nie miał odwagi
No ile razy?!

O udupienie totalne
Niewiasty nosisz imię
Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?
No ale tak żeby już więcej ani razu
Żeby już więcej za nic
Żeby już więcej nie miał odwagi
No ile razy?! Razy, razy, razy, razy, razy...
  • awatar Gość: tak malo jest madrych piosenek z przekazem i glebsza mysla a za duzo tych piosenek dla szopki duzo cyckow duzo tej sztucznosci i zrobienia wszystko zeby byc na szczycie slawy... i co tu teraz zrobic z tym faktem... dobrzy piosenkarze zostaja gdzies tam i tworza swoje i niewszyscy wiedza o ich istnieniu a cala reszta musi byc na jezykach...
  • awatar Natalia (Wiktoria): Happysad ♥
  • awatar Phantomhive.:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Body art (ang. sztuka ciała) – kierunek w sztuce, w którym materiałem i środkiem ekspresji jest ciało artysty.

Body art traktuje człowieka jako jedność umysłu i ciała, czym odróżnia się od tradycyjnych sztuk operujących ciałem, jak np. teatr,
artyści tworzący w nurcie body artu badają relacje między ich własną fizycznością a ich własną psychiką, traktując działania artystyczne jako swoiste źródło samopoznania.

skrajne doświadczenia: Chris Burden podczas jednej z akcji artystycznych dał się postrzelić w ramię, czy Qi Li, który zamroził się na śmierć.

Ciało podlegało przekształceniu przez przebranie służyło jako jednostka miary lub instrument poddawane było agresji i doświadczane do granic cierpienia czy też działaniach prześmiewczych, kiedy to podlegało deformacji lub drobnej nieszkodliwej agresji,
W najambitniejszych akcjach ciało traktowane było nie tylko jako organizm psychosomatyczny, lecz jako element podporządkowany strukturze społecznej, którą należało przełamać lub co najmniej przekształcić.

W obrębie body art pojawiły się dwa nurty:
pierwszy z nich skłaniał się ku metamorfozie, odwołując się do fikcyjnej postaci Rose Selavy wykreowanej przez Duchampa,
drugi natomiast sięgał do działań sadomasochistycznych, wywołując współczucie lub odrazę widzów.

Mimo spektakularnych i prowokacyjnych zachowań przyjętych przez artystów body art głównym ich dążeniem pozostaje niezachwiane pragnienie niewerbalnej, bezpośredniej i emocjonalnej komunikacji.

Słynne były ponure inscenizacje Hermana Nitscha, podobne do mszy satanistycznych, podczas których uczestnicy rytuału patroszyli zwierzęta ofiarne, a następnie smarowali ciała ich krwią. Termin body art bywa również rozumiany bardzo szeroko.

autor prac: Chooo-San, malarka pochodzaca z Chin.
  • awatar kalaharii: @natus skarbie ;*: pomysl swietny jak i wykonanie, przez co prace sa byc moze, lepsze niz efekty photo shop'a.
  • awatar Gość: jestem pod wiekim podziwem kiedy widze czego mozna ze swoim ciales robic lub czego nie probowac coraz wiecej jest ludzi odwaznych i poprzez na poczatku proby tworzenia czegos na wlasnym ciele konczac na czyms profesjonalnym... ale fajnie ze ludzie moga pokazywac conieco ze inni moga to ogladac i doswiadczac czegos takiego ze sa tacy co tez chca probowac ze sa tacy ktorzy chca sie dowiedziec i zrozumiec ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


chlodna analiza.
probuje zrozumiec pewne sytuacje. ciezko mi to idzie. nie moge wmieszac w to uczuc, musi byc jak najbardziej bezstronnie.
tylko ja wraz z rozumem, racjonalnym mysleniem, ktore dotyczy zachowania osob.

tragedia antyczna?
czuje sie jakbym w niej byla aktualnie.
los osoby jest z gory przesadzony. nie ma sie wplywu, by go zmienic, niewazne ile x i jak bym probowala. nie bedzie zanych zadowalajacych skutkow.
dodatkowo walka wewn., ktora jest toczona od pewnego czasu. starcie 2 rownorzednych racji, gdzie kazda jest prawidlowa pod pewnymi wzgledami. dlatego zadna z nich nie jest w stanie gorowac.
brak podjecia jakiejkowilek konkretnej decyzji. paralizujacy strach, w moim przypadku, ze wybierze sie opcje, ktora moze skutkowac nieodwracalnym spustoszeniem.

zrodlo myslenia?
pewna osoba, ktora dzis poznalam uzmyslowila mi cos. mianowicie podala przyczyne, ktorej ja nie chcialam dopuscic do siebie. odrzucilam ja na poczatku, by nie istniala w mojej glowie.
odrzucilam ja, gdyz byla dla mnie tak niepoprawna, iz nie miala prawa bytu.

autonomiczna metoda.
nie chce miec nikogo, na kim moglabym polegac, moglabym sie zwierzyc z wszytskich problemow, jednoczescie obciazajac kogos innego. wydaje mi sie ze jestem w stanie sama sobie pomoc. nie chce byc tez od nikogo uzalezniona, np. poprzez ta pomoc.
potem schemat wyglada nastepujaco: mam problem, danej osoby nie ma, ja zaczynam funkcjonowac w sposob nielogiczny, sama nie wiem czemu. w koncu radze sobie jakos z tym wszystkim wlasna metoda, ktora niekoniecznie jest akceptowana przez innych. to rodzi roznice swiatopogladowe.
chce byc niezalezna, naprawde wolna. daze do tego od lat i sa minimalne postepy. nie tylko w moim indywidualnym sposobie postrzegania rzeczywistosci. zmienilam myslenie. naprawde sie udalo. mimo, iz niektore mysli wracaja, wiekszosc juz dawno wyrzucilam z siebie.
jest latwiej, jednak w chwilach zalamania wyrzucone skrawki myslenia wracaja z zdwojona sila.

kontrastujacy final.
z braku jakiejkolwiek bliskosci, czulosci chcialam dowiedziec sie jak to jest. zwykla ciekawosc. to sprawilo, ze dystans, ktory zawsze utrzymywalam, by bylo bezpiecznie, znikal.
w chwili zapomnienia, tj. po 5 piwach i paru wciagnieciach, nie wiedzialam dokladnie co robie. moj przyjaciel najbardziej to odczul, tym bardziej, ze pokladal nadzieje, iz kiedys moje myslenie zmieni sie na tyle, ze go dopuszcze.
glupie zblizenie, zabawa rozegrana w pare minut, do ktorej zasady wymyslilam ja. mianowicie dotyczaca ona smakowania ust, bez pocalunkow. oczywiscie wygralam ja, jednak w pewnym momencie to on stracil konrtole, przez co ja jeszcze bardziej otoczylam sie wygrana.
byla to pozorna wygrana. przegralam przyjazn. cos co jest na szczycie moich wartosci.

zalety trzezwosci.
mimo, ze gardze ludzmi, ktorzy rania, ja sama nieswiadomie to robilam. swoja obecnoscia i zachowaniem sprawialam, ze zaczela przeplywac milosc. niestety ja w to nie wierze, o czym poinformowalam na poczatku znajomosci.
nie umiem i nie chce sie bawic w tak rozbudowane zabawy. nie mam zamiaru tracic tak dlugo wypracowanej autonomii.

potwor.
wyzbycie sie wyzszych uczuc jest wg mnie korzystne. nie ma zgrzytow, niedomowien, choc zwykle jestem szczera i mowie, co mnie meczy w mojej glowie.
utrata skarbu jest cholernie bolesna i odczuwam ja codziennie, jednak mam nadzieje, ze dana osoba tak jak ja wyzbedzie sie serca, by byc szczesliwym, zrozumianym.
  • awatar Gość: oj wiem jakie masz podejscie i wiem ze jest zdecydowanie rozne od mojego ale wiesz ze zawsze jak cos to do mnie to wyslucham cie i nie boj sie rozmawiac i nie tlum bo bedzie gorzej mowie ci tam jest i zycze szczescia ;*
  • awatar kalaharii: @natus skarbie ;*: mam sie komu wygadac, np. tobie, bo wlasnie boje sie, ze jesli bede to zbyt dlugo tlumic moze byc jeszcze gorzej. wiesz jaki mam plan wzgledem milosci. zaczne go realizowac za pare lat.
  • awatar Gość: nie mow ze dasz sobie rade bo w koncu nie dasz i cos sie stanie jak nie masz komu sie wygadac a emocje tlumisz to konczyc moze sie niezaciekawie tzw bomba ze wybuchasz bo nie potrafisz wyznac uczuc ... z tymi pocalunakami fajne ale tak trudno zrobic cos zeby koles sie nie zakochal w tb czy czegos podobnego... laska moze zwyczajnie cos robic koles se wkreca cos i tu sie robi problem... czasami wyzbycie sie tych wyzszych uczuc jak to nazwalas moze bys fajne ale nie na dluzsza mete bo kazdy chce byc kochany kazdy chce sie przytulac i odczuwac ta bliskosc 2 czlowieka ale niekazdy na to zasluguje i czasami przez jakies zle nieodczytane znaki mozna wszystko zepsuc... to po prostu wszystko to uczucia... one potrafia wszystko zepsuc cos co pieegnowalo sie latami w ciagu chwili moze dupnac jak domek z kart...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Filofobia (gr. filos przyjaciel, kochany oraz phobos strach) - strach przed zakochaniem i byciem z drugą osobą w związku. [...] ma miejsce zazwyczaj wtedy, gdy osoba miała w przeszłości do czynienia z emocjonalnymi zawirowaniami dotyczącymi miłości. [...] jest definiowana jako anormalny, uporczywy i nieuzasadniony strach przed zakochaniem, co ma duży wpływ na jakość życia. [...] Najgorszym aspektem filofobii jest towarzysząca jej samotność.

prawdziwosc dolegliwosc.
chyba na to cierpie. wczesniej zdawalam sobie sprawe z tego oraz z przyczyn takiego zachowania.
mam na mysli ciagle utrzymywanie dystansu, bronienie sie przed wyzszymi uczyciami, niedopuszczanie ich do siebie lub po prostu calkowite uciszenie ich.

przebieg.
w moim przypadku uczucia czasem maja prawo glosu, a raczej same je sobie nadaja. wtedy w mojej glowie rozgrywa sie bitwa na terenie gehenny. nie wiem co z soba zrobic, jak zareagowac, by bylo wlasciwie.
istna walka z wyrzutami sumienia straconych chwil, ktore mogly byc szczesliwe. jednoczesnie i nieoczekiwanie mogly prowadzic do rozczarowania dana osoba, jej zachowaniem w stosunku do mnie.
ogarnia mnie istna bezradnosc, zlosc spowodowana tym, poczucie smutku, gdzie samotnosc jest glowna przyczna. wzrasta tez poziom mizantropii, ktora objawia sie przede wszystkim nienawiscia do wlasnej osoby.

byc moze nie mam az tak zlozonej osobowosci, jednak to wg mnie nie jest zdrowo rozwijajaca sie psychika, badz co badz, mlodego czlowieka, pokolenia ktore musi sprostac dziwnym wymaganiom obecnych czasow.
jednak nie jestem tez psychicznie chora osoba. zwazajac na wyzej poruszony temat musze sie wygadac, wiec zapewne stad powod zalozenia tejzego konta na tym portalu spolecznosciowym.

przyczyna.
juz dawno postanowilam to, podjelam jedna z trudniejszych decyzji, gdyz ta dotyczy zycia towazyskiego, tworzenia i utrzymywania kontaktow. mam wrazenie, ze jest ona dobra, jednak czasem wkraczaja marzenia, ktore musze odrzucic.
postanowienie, iz nie zaufa sie ludzia w 100% w wieku ok. 12 lat, jest wg mnie wyczynem.
dodatkowym, duzo mniejszym ze wzgledu na mala roznice czasu, jest trwanie w tym do 2o r.z., bo wlasnie taki jest moj obecny wiek.

czy mi przykro?
oczywiscie, ze tak. prawdopodobnie stad bierze sie moje niezadowolenie. gdy widze szczesliwych, zwykle zakochanych ludzi, jest mi smutno. jest to spowodowane zwykla zazdroscia, ktora kazdy ma bardziej lub mniej rozwinieta.
tez chcialabym doswiadczyc radosci, prawdziwej, nieudawanej radosci, wiedzac iz nie skonczy sie ona po tygodniu.

prawo do szczescia.
czy poprzez taka decyzje wyzbylam sie tego prawa? wydaje mi sie, ze nie. wybralam taka droge zycia. byc moze przypomina to pewnego rodzaju celibat, jednak robie naprawde wiele rzeczy, ktore temu zaprzeczaja.
badz co badz nie jestem na tyle wyalienowana, by nie posiadaac zadnych kontaktow. ograniczylam je do totalnego minimum.
mniej kontaktow to roznoczesnie miejsza szansa na krzywde, zarowno z strony drugiej jak i mojej. wiem, ze ranie, prawdopodobnie chce kogos oszczedzic, ochronic przed moim glupim zachowaniem, ktore moze zostawic slady u kogos innego. nie chce byc powodem filofobii, mowiac kolokwialnie.

obrazowanie problemu.
stapam droga pelna malych kamyczkow, jednak one nie przeszkadzaja mi. pokonuje kolejne km w optymalnych przedzialach czasu, jednak gdy napotykam wieksza trudnosc nie moge liczyc na innych, bo ich zwyczajnie nie ma. musze zawrocic i poprosic kogos o pomoc, a to jest bardziej czasochlonne i energochlonne, nie wiem co mam przez to rozumiec, byc moze wlaczanie uczuc. natomiast inna droga jest dla grup min. dwuosobowych, gdzie kompani chetnie sobie pomagaja, przez co szybko pokonuja przeszkodzy.

zaprzeczenie?
lepiej byc z kims niz prowadzic samotna tuaczke?
byc moze napisalam tak, bo lubie miec wglad na dana sprawe z kilku perspektyw. dostrzegam, a przynajmniej staram sie dostrzegac wady i zalety. byc moze w tym przypadkku tego nie widac, bo jak juz wspomnialam podjelam ta decyzje dawno temu i nie zamierzam sie od niej odwolywac.
bezpieczenstwo ponad wszystko, a czesciowa izolacja sprawia, ze czuje sie bezpieczna.
  • awatar Gość: nigdy wczesniej nie slyszalam o filofobii i fajnie sie o niej dowiedziec conieco xd moim zdaniem czlowiek boi sie zakochiwac z czasem poniewaz ci poprzedniesi zranili osobe a za kazdym razem te uczucia gasna i cholernie trudno komukolwiek zaufac gdzie nawet jak uczucia w koncu sa prawdziwe to i tak woli sie zranic 2 osobe niz z nia byc bo w przekonaniu takim ze taka osoba kiedys cb zrani wolisz zranic 1 zeby poraz kolejny nie cierpiec... 12lat i juz? to kurde ja juz widze ile do tego czasu przezylas i to ze zadecydowalas o czym takim musialo byc spowodowane czyms naprawde wielkiem bo czlowiek o takich rzeczach nie decyduje z dnia na dzien... mowi sie ze najwazniejsze zeby sie kogos mialo a ci najlepsi zostana przy nas kiedy mamy najgorzej i sie wtedy okazuje czy sa szczerzy czy na chwile a jak nie ma sie nikogo to moze sie czlowiek zalamac zwyczajnie zalamac ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
dziwna chwila egzystencji.
wszystko powoli, ale sumiennie staje sie nieprzydatne wg mnie; jest gdzies pozostawione za mna w oddali.
dlaczego znow analizuje cos na co nie mam najmniejszego wplywu lub gdzie moj wplyw nie jest na tyle istotny, by cos zmienic.
dlaczego popelniam kolejny x ten sam blad, pomimo tego, iz obiecalam sobie 'nigdy wiecej'?

czy pisac o sobie?
moze narazie nie. nie jestem na to wystarczajaco gotowa, by pisac wprost o tym co jest we mnie. zreszta sama tego nie umiem poprawnie i w pelni okreslic.
obiektywizm wobec wlasnej osoby najtrudniej zachowac.

moje filozoficzne przeklamania.
czy cos nieistotnego ma prawo bytu? czy nieistotny element jest obligatoryjny? kiedy stajemy sie nieistotni?
wg mnie osoba nieistotna to taka, ktorej istnienie nie jest uzaleznione od innej. ktora swoje istnienie zawdziecza przypadkowi. nie ma zadnych obowiazkow, nie liczac np. szkoly/pracy. mowa tutaj o obowiazkach wzgl. innych.
po co ktos kto nie potrafi wyrazic siebie innym? po co ktos kto nie dopuszcza do siebie pewnych stwierdzen?
to sprawia, iz czlowiek, istota rozniaca sie od zwierzat tym, iz nie tylko wykorzystuje skompikowane narzedzia, ma postawe wyprostowana, ale rozniez posiada wyzsze uczucia.
  • awatar Gość: dlaczego analizujesz ? jak na moje to marzenia i nic wiecej... myslisz o czyms/kims i w glowie masz miliony mysli i kominacji co by bylo gdyby i te sceny ktora co chwila sie zmienia na ta jaka sobie wybierzesz i nie masz wplywu na to co sie dzieje dlatego glupiejesz bo nie wiesz co masz robic ostatecznie xd mam podobnie ;] o opisywaniu siebie... takie to zabawne ze jak mamy siebie oceniac jacy jestesmy nasze dobre i zle str nasze wady i zalety to nie potrafimy nic szczerze powiedziec a opisujac innych zrobimy liste kilometrow opinie o tej osobie ale to dlatego ze nikt nie potrafi o sobie powiedziec cokolwiek albo ze wzgledu na samoocene boi sie powiedziec czegos na glos zeby nie uswiadamiac sobie tego co jest zle ;p i jak na moje wszystko ma prawo bytu bo dzieki kazdej rzeczy/istocie uczymy sie dostrzegamy itd np kwiatek nie jest nam do niczego potrzebny ale dzieki nim mozemy wachac zapachy mozemy poznawac ksztalty i dzieki nim mamy wspomnienia ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Prędzej, więcej, kreatywniej  co dzień rano pod tymi hasłami, jakie współczesność wypisała na sztandarach, zaczynam nawalankę z rzeczywistością. Pracuję, żeby zarobić i żeby dorobić, a także by jeszcze nadrobić to, czego nie dorobiłem.
Zresztą to nie tylko kwestia pieniędzy, lecz także stylu życia. Wiem przecież jako człowiek nowoczesny, że praca oznacza coraz częściej wiele rozmaitych aktywności, nawet na jednej posadzie.
W tej gonitwie nie wolno zatrzymać się na poboczu; kto odpadnie, ten przepadnie.

Cały czas jestem w biegu i zauważyłem, że wszystko, czym dysponuję  telefon komórkowy, kawa na wynos, operator sieci telefonicznej umożliwiający rozmowy w metrze  wszystko to stworzone jest po to, żebym nie musiał się zatrzymywać.

W tym kieracie najbardziej uciążliwe i konkurencyjne wobec projektów okazuje się życie, a przynajmniej to, co do niedawna za nie uważaliśmy. Miłość ogranicza dyspozycyjność, uniemożliwia kreatywność; nie ma na nią czasu. Emocje, radzą eksperci, zamień w transakcje, związek to też projekt, tyle że uboczny.
Również dzieci stanowią konkurencję, chcą twego czasu i uwagi. Trzeba więc walczyć z tym, by projekt dziecko nie stał się zbyt czasochłonny.
Wiem przecież, że wobec realnych nieszczęść ludzi, wobec wojen, głodu, nędzy, tyranii wszystkie te nasze zagubienia i zakręcenia są luksusowe. Stanowią przedmiot zazdrości miliardów ludzi, którym klasy średnie w krajach rozwiniętych jawią się królami baśniowych krain.

Któż nie chciałby zwolnić tempa, zwłaszcza że i tak nikt nie nadąża za zmianami? W tym pragnieniu spokojniejszego życia kryje się trafne rozpoznanie: dobre społeczeństwo i dobra polityka potrzebują opieszałości, bezinteresownie spędzanego czasu oraz nieróbstwa.

To myśli stare, co nie znaczy martwe. Wiemy od historyków i filozofów, że najważniejsze odkrycia naukowe, które formują nasze życie, wzięły się z bezinteresownego i pochłaniającego czas zainteresowania światem, z pragnienia, by zrozumieć to, co jest wokół nas. Ludzie zawsze poszukiwali bezużytecznej wiedzy i tylko dlatego zbudowali naszą cywilizację.
Wiemy też od dawna, że sensowna polityka, decydowanie o sprawach publicznych bierze się z namysłu i wolnego czasu, nie z gonitwy. Przekonywali o tym już starożytni i, widać, przekonali potomków, skoro demokratyczne społeczeństwa nieźle opłacają polityków w parlamentach, by mogli w spokoju i skupieniu poświęcić się polityce.
Każdy z nas ma, jak zauważa filozof Odo Marquard, wiele historii, a nie tylko jedną. To jest nasza droga do wolności i do prawa, by być innym pośród podobnych.

Zapewne najbardziej dotkliwe w tym powszechnym pośpiechu jest poczucie samotności. Samotności zdwojonej. Dla każdego człowieka, przekonują filozofowie, najważniejszym rozmówcą jest on sam.
To źródło najważniejszych wyborów. To także w dużej mierze ochrona przed złymi uczynkami, bo któż chciałby nieustannie gadać i przebywać z łajdakiem? Jednak żeby zadawać się z sobą samym, formułować sobie moralne i życiowe szlaki, trzeba zewnętrznego nieróbstwa. Które jest ciężką wewnętrzną pracą  myśleniem. I nie sztuka tego swojego rozmówcę wyłączyć, gdy brakuje wytchnienia, ale żyć bez niego to horror.

Jeśli udaje nam się zrobić coś ważnego, choćby odrobinę zmienić świat na lepsze, to głównie wtedy, gdy potrafimy na chwilę wymknąć się temu światu presji.
Leń nie tylko siedzi, lecz także myśli, rozmawia z sobą i z innymi, patrzy, czyta. Taki leń ma więcej szans na dobre życie i, co ważniejsze, na to, by jakoś naprawiać rzeczywistość, niż jego bliźni pogrążony w wiecznym pośpiechu. Nadzieja w leniach i ich czynach. Serio.


Fragment "Pochwała myślącego lenia" 2011
  • awatar kalaharii: @natus skarbie ;*: z tego co pamietam txt dot. tego, iz nawet pozornie nic nie robiac rozwaza sie okresl. kwestie, co jest bardziej meczace niz praca fiz. ludzie sa bardzo ciekawi i ta ciekawosc sprawia, ze odkrywaja i badaja dana dziedzine nauki.
  • awatar Gość: bezuzyteczna wiedza? raczej nie... ludzie zawsze czegos szukali zeby poszerzac to wszystko zeby inni mogli cos wiedziec zeby dokonywali kolejnych odkryc wiec nie wydaje mi sie zeby byla wiedza bezuzyteczna... gdyby nie archeologowie nie wiedzielibysmy ze zyly dinozaury bysmy mysleli ze jakies potrworki czy cos itd xd ludzie zmieniaja swiat nawet odrobine przez to ze maja uczucia i nie chca patrzec na to co sie dzieje dklatego powstaja rozne rzeczy jak np fundacje czy stowarzyszenia jak np ja jestem wolontariuszem i jako nasza grupa pamagamy dziecia osobom starszym i uposledzonym badz niepelnosprawnym ;p
  • awatar kalaharii: @'' Love, Life, Meaning.. Over'': ciekawi mnie czy byl on rzeczywiscie czytany.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


nudzilo mi sie dostatecznie, aby zaczac szukac portalu spolecznosciowego, by zalozyc konto.
podzial, wyzej widoczny, mnie zatkal, skutkiem czego zawiesilam poszukiwania oraz to sklonilo mnie do dodania wpisu, a wczesniej do reflekcji.

podzial.
niektorzy maja z dana osoba wiecej wspolnego, a z innymi mniej oraz lubia zapoznawac osoby o podobnych 'zainteresowaniach'.
czasem lepiej rozumial mnie moj dziadek, niz rowiesnicy, wiec nie rozumiem po czesci skad podzial wieku. jednak mozna to wytlumaczyc tym, iz wraz z wiekiem wzrasta, a bynajmniej powinno wzrastac, doswiadczenie i 'zyciowa madrosc', ktora jest srednio zauwazalna u nastolatkow. jednak nie mozna wszystkich zaszufladkowac, bo kazdy jest inny i ma inne predyspozycje.

smutny bieg wydarzen w XXI wieku.
jesli zajzec do historii tam rozniez zawsze obowiazywal podzial. dot. on grup spolecznych ze wzgl. na pozycje, jaka zajmowano w panstwie. najpierw dot. to stanowiska, potem majatku, a na koncu rodzina (herb) byla istotna.

nieczulosc.
bedac ostatnio w miescie zauwazylam osobe bezdomna, prawdopodobnie alkoholika, czyli najzwyklejszego w swiecie tzw. menela.
usadowilam sie niedaleko, jako jedyna z powodu zapachu, jaki dochodzil z strony bezdomnego, jednak wiatr byl sprzyjajacy i wial w przeciwnym kierunku do mnie, czyli ow zapach roznosil sie w strone idacych ludzi.
zaczlam obserwowac go oraz jego zachowania, jednak bardziej zauwazalam reakcje osob przechodzacych obok niego.
siedzialam i widzialam ludzi przechodzacych obok, nie mogacych nawet spojzec na alkoholika. bowiem patrzyli oni przed siebie, zainteresowani tym, aby zdazyc i wykonac zadania postawione sobie zapewne rano lub wieczorem ubieglego dnia.
nikt nie byl w stanie zauwazyc tego czlowieka lub raczej nikt nie chcial widziec, specjalnie obracajac glowe w przeciwnym kierunku, aby nie stracic rownowagi moralnej, zwiazanej z pomoca mu.
po minieciu pol godziny podeszlam i zapytalam, czy mu nic nie brakuje. jego reakcja zadziwila mnie, bowiem byl on, tym bardziej zdziwony, moim zachowaniem. poprosil o wode. poszlam do sklepu kupilam butelke wody mineralnej i zaniosla mu. podziekowal, a ja odeszlam.

wartosc jednostki zanika w spoleczenstwie.
dla niektorych menel jest bezwartoscowy dla spolecznestwa, poprzez swoja bezuzytecznosc dla gospodarki.
jednak nie patrz na niego jak na element spoleczenstwa, lecz jak na czlowieka. nie mam zamiaru tu 'jezusowac' czy cos podobnego, ale zauwaz, ze kazdy moze w podobnej sytuacji sie znalezc.

motywy?
dlaczego owy czlowiek wydaje wszystkie pieniadze na wodke czy jakis koktajl maloprocentowy, ale mimo wszystko zawierajacy okreslona ilosc alkoholu.
co nim kieruje w takim postepowaniu, czy ma jakis okreslony cel.
osoby bezdomne dla mnie nigdy nie byly gorsze ode mnie. po prostu los nie byl dla nich zbyt laskawy lub nie radzily sobie z problemami do tego stopnia, ze stracily wszystko, lacznie z wiara na lepsze jutro.

analogia do chorob.
podobne symptomy sa w depresji, gdzie traci sie owa wiare. depresja moze dopasc kazdego: mnie, ciebie, twoich bliskich.
czym rozni sie osoba z dworca do osoby bliskiej, jesli maja ten sam problem, czyli brak wiary na lepsza przyszlosc lub brak perspektyw.

okazywac pomoc?
przeciez tak latwo mozna sie nim stac. wystarczy stracic prace, nie miec chetnej do pomocy rodziny, postoj z nowa posada, aby stac sie marginesem spolecznym.
kazdego z nas to moze dotyczyc.

chec pomocy.
wydaje mi sie, ze przekonuje do pomocy. ale czy chec pomocy lub sama pomoc jest zla?
zwykle, wiekszosc ludzi uwaza sie za istoty dobre, dlaczego nie chce wykorzystac tej dobroci, a raczej pokazac jej poprzez prosty gest, jakim w moim przypadku bylo kupienie, glupiej, butelki wody za niespelna 2 zlote.
  • awatar kalaharii: @natus skarbie ;*: nie chcialam wywolac wzruszenia, tylko po prostu podzielic sie obserwacja. z tego co napisalas wynika, ze empatia jest na wyginieciu.
  • awatar Gość: twoj gest do tego bezdomnego bym seryjnie niesamowity ;p czytajac to na serio sie wzruszylam i widzialam to wszystko przed oczami jak to robisz ale uwierz mi ze nie wszyscy menele sa tak dobrzy jak tamten z ktoym rozmawialas... wiekszosc prosio kase bo nie ma czegos a kiedy proponujesz mu cos do jedzenia dajesz mu kanaple czy wode to nawyzywa cb od po**bow i na tym sie konczy ale tych dobrych menelow jest cholernie malo niestety ... ; / ja wiem ze kazdy moze podzielic losy takiego menela ale nie kazda osoba jest dobra i mimo losu jest w niej jakas wiara i jesdnak jest to dobro i wiara w ludzi ... dlatego ludzie nie chca pomagac takiemu menelowi bo od razu mysla ze odrzuci ich pomoc czy cos podobnego ... pomagac mozna ale niezawsze uslyszy sie zwykle 'dziekuje' dlatego wydaje mi sie ze ludzie nie chca probowac i najzwyczajniej olewaja
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


uswiadomienie.
cala sprawa z podpisaniem ACTA oraz nowymi prawami sprawila, ze nie mam czasu.
dodatowo uswiadomila Polakow, jak dziala polski rzad-wbrew obywatelom. nie twierdze, ze wszyscy poslowie i osoby piastujace wysokie stanowiska tak dzialaja, jednak zdecydowana wiekszosc mysli o swojej przyszlosci, ktora jest, niestety, zalezna od pieniedzy, szczegolnie tych podatkowych.

kumulacja uczuc.
dopadl mnie stan, gdzie nie widze zadnego, dobrego wyjscia z roznych sytuacji.
mam mieszane uczucia, ktore doprowadzaja mnie do histerycznego smiechu, a niejednokrotnie do naglego placzu. wlasnie wtedy wedruje na lozko, aby odprezyc sie, zatapiajac wzrok w bieli sufitu. jednak podjete przeze mnie kroki nie rozwiazuja problemow, wrecz uwidaczniaja mi jak duze sa.

gdzie jest odpowiedz?!
ciagle zadawane pytanie 'dlaczego wlasnie tutaj jestem?'.
mam na mysli tutaj moja sytuacje: dlaczego wlasnie jestem takim czlowiekiem, do czego jestem w stanie dojsc w przyszlosci. boje sie jej, jednoczescie staram sie planowac, by byla dla mnie jak najlepsza, bez niepotrzebnych zgrzytow.

istota obecnosci.
jestem w stanie dojsc do wniosku, iz moje istnienie jest nieprzydatne dla nikogo przez co ogarnia mnie rozpacz. pojawiaja sie niepohamowane lzy i cichy krzyk. doprowadza mnie to do szalu-brak zapanowania nad wlasnym cialem, m.in. czynnosci fizjologiczne takie jak placz oraz myslenie na tematy, o ktorych chce zapomniec i zamknac je na zawsze.

kolejne nastepstwa.
mysle o osobach, dla ktorych kiedys bylam tzw. kims(?), przynajmniej ja wtedy czulam sie wazna.
jednak moja chec zapanowania nad wszystkim doprowadza do tego, iz staram sie kontrolowac poczynania innych, czyli do sterowania innymi, co nie jest komfortowe dla drugiej strony.
chce rowniez calkowicie panowac nad strefa emocjonalna, zachowywac mimo wszystko przestrzen, ktora daje niezaleznosc obu stronom. to zwykle prowadzi do straty zaufania, co potem skutkuje rozstaniem. moje nadzieje dot. bliskiego zwiazku rozpadaja sie, a ja staje sie ofiara potencjalnie nieszczesliwej milosci, ktorej tak naprawde nie akceptuje.

kontrast.
moja osoba ma czasem sprzeczne ze soba poglady lub raczej nowe poglady ksztaltowane, by udogodnic sobie zycie. poglad jest odmienny od tych drzemiacych w podswiadomosci. mowie tutaj o moim wrodzonym wrecz romantyzmie i idealizowaniu niektorych postaw, w tym milosc.

brak perspektyw.
moglabym tutaj nawiazac do epoki w historii i literaturze, gdzie romantycy, tak naprawde, nic nie zrobili, pomijajac ich ciagle reflekcje dot. zycia i jego negatywnych skutkow wywolujacych u czlowieka m.in. smutek badz rozpacz.
piszac to, mam przed oczami postac Wertera, ktorego tworca jest Goethe, jednak tak naprawde wspomniana postac stworzylo zycie. Goethe tylko polaczyl watki roznych osob, ktore zna, w tym swoje, aby wykreowac taka oto postac, ktora nic nie osiagnela.
nie chcac sie stac osoba o cechac w/w. kieruje sie, a raczej staram sie kierowac, rozwaga, co sprawia, ze inne uczucia kumuluja sie we mnie oczekujac chwili, gdy 'wylacze myslenie', aby mogly zademonstrowac moje prawdziwe, skrywane przekonania.

dlaczego tak robie?
tak naprawde boje sie ludzi, nie ufam im. mam na mysli nawet wlasna rodzine, ktora ma male sekreciki przed innymi czlonkami rodziny. nie mam na mysli tutaj tajemnicy spowodowanej prezentem np. urodzinowym. kazdy cos ukrywa, do czego nikt nie ma dostepu i prawdopodobnie nie bedzie mial.

opinia nauki.
psychologia tlumaczy taka postawe jako skutek zranienia przez inna osobe. psychologia jest oparta o nas i zgadzam sie z tak pojmowana sporawa, jednak zawsze sa wieksze, badz mniejsze odstepstwa, bo kazdy przypadek jest indywidualny i nie mozna w 100% dopasowac go do istniejacej regulki, powstalej na podstawie wnioskow z zycia innej osoby.

objaw dwulicowosci, oklamywania innych?
w wczesniejszych notatkach bardzo negatywnie krytykuje taka postawe, zaznaczajac, iz ja nie kieruje sie takim zachowaniem. mowie tutaj o skrywanych uczuciach, ktore zwykle nie wnosza nic dobrego do naszego zycia, wiec ja postanowilam je troszke tlumic.
mowie otwarcie o przekonaniach, nie uwzgledniajac w nich, az tak bardzo, roli emocji, ktore badz co badz istnieja we mnie i, jak wspomnialam, oczekuja chwili aby sie pokazac, zwykle jestem sama.
  • awatar Gość: ja tez czasami mam takie dni ze rozmyslam a nieraz i coraz czesciej uswiadamiam sobie sprawe z tego ze jak mysle na temat jakis rzeczy to w koncu sama tworze problem jakiego nie bylo jednoczesnie sie zalamujac jego prawienieistnieniem xd ja czasami tez sie zastanawiam po co ja jestem ze nic nie umiem ze nie mam talentu ale moze dlatego jestem zeby mnie kochac zebym ja byla szczesliwa zebym sie uczyla do konca i swoja wiedze przekazala kiedys komus ;p taki maly lancuch... moze kiedys cos zrobie i beda dobrze o mnie mowic czy cos podobnego ;] ja tez sie ludzi ogolnie boje w sensie ich zachowania i tego co mowia bo nie ma idelanych rodzin chodzi mi o cala rodzine czyli wujkow ciocie itd i chodzi mi o to ze nie mamy rodziny ktora bylaby idelana nie ma opcji ze ze wszystkimi sie trzymamy i wszystkich kochamy... jak pisalas sa odstepstwa i kazdy ma problem indywidualnie i to ze naleze do rodziny nie znaczy ze musze wszystkich kochac za to ze sa moge ich nielubic tak po prostu
  • awatar Gość: 'zachowywac mimo wszystko przestrzen, ktora daje niezaleznosc obu stronom' 'moje nadzieje dot. bliskiego zwiazku rozpadaja sie' Tak sie nie da ale widocznie nie trafilas jeszcze na odpowiednia osobe-jak juz trafisz to zapomnisz o pierwszym cytacie,napewno wtedy bedzie ci tez latwiej wyrzucic z siebie tlumione emocje.Pewnie odpiszesz cos zupelnie innego ale chyba po prostu to kiedys samo przychodzi,trzeba sie przekonac? Tak czy inaczej masz oczywiscie racje ze nie kazdego da sie wpisac w 100% w regulke ale zapewne kazdy mysli tez ze wlasnie jest poza regula.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


dzwieki problemow.
przesluchuje tworczosc Czeslawa, podziwiajac go w miedzyczasie za niebanalne teksty, w ktorych porusza problemy znane, raczej, wszystkim ludzia.
moj wachlarz gatunkow muzycznych, jakich slucham, jest naprawde szeroki i rozbudowany. od metalu do rapu. oczywiscie wole polaczenia np. rock z rapem. ale na tym skoncze przerywnik dot. mnie.

dwulicowosc i ubluda.
ja klasyfikuje je do chorob. nie mam na mysli chorob psychicznych czy umyslowych, lecz dla mnie jest to odstepstwo od natury 'zdrowego' czlowieka, oczekujacego prawdy, lub jej szukajacy.
nikt nie chce byc oklamywany i oczekuje obiektywnej odpowiedzi na dane pytanie, a nie klamstwa.
jednoczescie poprzez dwulicowosc mozna sie latwo wbic w aktualny rodzaj osoby.
jest subtelna roznica miedzy tolerancja czy akceptacja a dwulicowoscia.

samokrytyka.
sama nie jestem aniolkiem w tej dziedzinie, jednak nigdy sie za taka osobe nie uwazalam. osoby idealne nie istnieja w rzeczywistosci, w ktorej egzystujemy.
wykorzystuje zasade 'czasem lepiej nie mow wszystkiego'. zdania ukladam w taki sposob, iz ich tresc blednie i pozornie jest uwazana za latwa do odbioru. lekko zagmatwane zdania oraz brak checi zrozumienia z 2. strony sprawia, ze nie musze czesto wprost klamac.
tak, zdarza mi sie klamac. dotyczy to kwestii na tyle blahych, iz az nieistotnych, jednoczescie poruszajace powazny temat, gdzie musze przez klamstwa naprawiac dany problem.

zajmowany obszar.
zaklamanie szczerzace sie juz wszedzie, poczyniajac od grona rodzinnego, gdzie wystepuja porozne klamstwka dot. smaku posilku lub zdrady. konczac wrecz na wmawianiu jednostka zwyklych bzdur, ktore maja udobruchac spoleczenstwo. przyczyniaja sie do tego glownie media.
manipulacja istniala od zawsze jednak w obecnych czasach jest ona niesamowicie latwa, pomimo, ze coraz wiecej ludzi zaczyna myslec, taka sama ilosc innych ludzi bezwiednie oddaje sie telewizji czy internetowi.

powtorka z historii.
w starozytnym Egipcie wmawiano ludzia, iz faraon jest spokrewniony z bogami, zapewne sam faraon w to wierzyl, gdyz wmawiano mu to. jednak wladze w tamym okresie mieli kaplani, bardziej swiadomi obecnego stanu rzeczy od innych.
kolejna ciekawa epoka jest sredniowiecze, gdzie byla calkowita ciemnota szaraczkow, ktora byla duza zaleta dla wladz, by ludzmi mozna bylo sterowac jak barankami.
wtedy rowniez Kosciol, jako instytucja przezywa tzw. okres swietnosci, gdzie nazbyt przywiazywano uwage do boga i obrzedow z tym zwiazanych.
obiecnie dzialania rzadu, nie mam na mysli konkretnego, gdyz wszystkie dzialaja na tych samych zasadach. wiekszosc dzialan jest po to, by osiagnac kolejne korzysci materialne, a nie jak zapewniaja nas, spoleczenstwo, przed wyborami, na lepsze zycie wszystkich ludzi. byc moze kiedys przyswiecala rowniez idea szczesliwego spoleczenstwa, jednak szybko spadla ona z szczytu priorytetow.

naprawde 'dziwny jest ten swiat'
fragment utworu Niemena, ktory dla mnie w wiekszosci odzwierciedla moje mysli i pewnie innych ludzi rowniez.
swiat tworza ludzie, ktorych nigdy nie da sie zrozumiec przez ich zaklamanie. bez prawdy nie moze istniec zrozumienie.
  • awatar Gość: to prawda ze czlowiek chce znac prawde i tylka prawde ale w nia i tak nie wierzy bo za bardzo boli dlatego ludzie klamia omijaja temat lub wymyslaja jakas historyjki zeby tylko nie zranic osoby i tu tez potwierdza sie to ze prawda boli dlatego ludzie wola klamstwo...
  • awatar Zwariowana i szalona M.: @kalaharii: Masz rację, za kilka lat może kilkanaście kościół może zniknąć, ale nie dlatego, że nie będzie potrzebny. Ludzie zawsze będą potrzebować jakiejś idei bądź wiary, ale coraz bardziej kośćiół zaniedbuje ludzi "owieczki", a dba o interesy. Nie powiem są księża z powołania, ale i takich coraz mniej...
  • awatar kalaharii: @Zwariowana i szalona M.: wspominalam, ze ludzie sa najgorszym gatunkiem, jesli chodzi o zysk dla siebie, czy najblizszych, a obecne czasy tylko poteguja takie zachowania. dzis coraz mniejsze pole do popisu ma kosciol, jeszcze w paru krajach, w tym w Polsce, jest on tak wysoko, jednakze wydaje mi sie ze za pare, parenascie lat na zawsze sie to zmieni. jestem zdania, ze kosciol glosi dobre prawdy, jednak zachowania przedstawicieli sa niezgodne z tymi prawdami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


marzenia spelnione sila woli.
nie rozumiem ludzi i chyba nie chce ich zrozumiec. wydaje mi sie, ze jest to niemozliwe do osiagniecia, i chyba zbyteczne dla mnie.
mam na mysli szczesliwych ludzi, a raczej ludzi na szczesliwych wygladajacych. zwykle sa to zakochane pary, ktore ze wzgl. na swoj stan, tj zauroczenie, nie widza na pewien czas 'urokow' prawdziwego zycia.
chec spelnienia oczekiwan innych sprawia, ze mozliwe jest wmowienie sobie, iz kocha sie dana osobe. po paru latach dochodzi sie do wniosku, ze tak nie jest i zaczynaja sie numerki w bok.
tak, to zapewne obraz 'prawdziwej' milosci.
szczegolnie smieszna jest wsrod nastolatkow, gdzie sa wyznania dot. przysiegania sobie uczucia 'for ever'.

subtelna roznica.
rozroznienie milosci od zwyklej fastynacji, ktora trwa niespelny miesiac, jest w obecnych czasach naprawde trudne.

kolo zdarzen.
przyrzekanie sobie do smierci milosc i wiernosc.
w czasie, gdy nie ma 'ukochanej osoby' niektorzy zauroczaja sie w kolejnej osobie, ktora nie ma poczucia pewnego rodzaju obowiazku czy wspomnianej wiernosci.
puszczaja sie badz zaliczaja (zaleznie od plci), doslownie po katach, w coraz bardziej 'wyszukanych' a raczej dziwnych miejscach. zwykle jest to z osoba prawie nieznana, ktora zna sie doslownie 5 minut lub przeciwnie z bardzo dobrym przyjacielem, tlumaczac to sobie tesknota za 'darlingiem' badz poczuciem, ze druga osoba calkowicie zwiazek.
wspomne, iz lubie anglikowac tekst, przez co musze sie pilnowac, jednakze nie zawsze wychodzi, jak widac wyzej.

chec przypodobania sie.
porusze po krotce temat nadmiernego zadbania siebie.
mam na mysli dzieci 12-letnie narazajace sie na dzialanie promieni UV. nie zdaja sobie sprawy, iz za ok. 15 lat wywola to u nich raka skory. dodatkowo mocny makijaz napewno podkresla atuty, sczzegolnie, ze sa one ukryte pod 2 tonami pudru, fluidu i nie wiem czego jeszcze.

final?
jednak najbardziej smiesza mnie rozstania, gdzie niedojzale osoby, tj. typowe bachory, wszedzie wypisuja sentencje dotyczace nieszczesliwej milosci i zlamanego serca, zwazajac, ze milosc to stan ducha nie organu.
w tym wlasnie miejscu pragne pogratulowac poziomu inteligencji, wlasnie takim osoba.
obecnie nastolatkowie posiadaja tak duza wiedze na temat zwiazkow, iz sa w stanie dokladnie okreslic wszystko z tym zwiazane.

skutek.
cos co jest wpajane dziecia od najmlodszych lat, czyli poczawszy od bajki, ktora zawsze konczy sie szczesliwym zakonczeniem, gdzie chlopak tworzy z dziewczyna pare, konczac na komediach romantycznych dla starszych widzow o tej samej tematyce, jednak jest wiecej przeciwienstw losu.
gdyby skupiono sie na osiagnieciu sukcesu, nie koniecznie w dziedzinie emocji, swiat byly lepiej zorganizowany. brak przywiazywania wagi do czegos tak nietrwalego jest wg mnie zbedne.
wlasciwie udowodniono, iz odczuwanie milosci, glownie od rodzicow, jest istotne do prawidlowego rozwijania sie, jednak nie przypominam sobie, by byla mowa o milostkach.
  • awatar Gość: rzeczywiscie... milosc u dzieci jest najsmieszniejsza... nie wiedza nawet co slowo oznacza i jak wielka ma sile i musza znalesc kogokolwiek zeby moc sie pokazywac innym zeby nie bylo ze jakis dziwny ze nie ma swojej polowki a za chwile "sorki juz cie nie kocham" albo zrywanie przez sms ;p jakie to urocze ;d i jak na wiek XXI moge uczciwie powiedziec ze w sprawach milosci ludzie kieruja sie tylko pociagiem seksualnym i mysla tylko chwila podoba mi sie przelize jakis moze numerek w kibelku i tyle w cos sklad wchodzi takze % ktory dodaje umyslowi swierzosci zdarzen ;] dzieci chca byc po prostu dorosle a przyklad biora z otoczenia... jak nie wiesz co jest dobre a ktos tb powie to myslisz ze to co inni mowia jest dobre to tez tak robisz i pewnie podobne myslenie maja wlasnie takie dzieciaczki xd i wiesz ze masz racje jesli chodzi o rodzicow... jesli nie masz milosci od nich to nie kochasz szczerze i prawdziwie w zyciu i cos w tym rzeczywiscie jest ;)
  • awatar kalaharii: @OszukistaKlamacz: prezentuje opinie, ktore nasuwaja mi sie po jakims wydarzeniu; opisuje je, gdyz jestem zdania, ze sa warte umieszczenia czy przeczytania, np. przez ciebie. wzmianka o umiejetnosci udawania dotyczyla bardziej tlumieniauczuc w sobie i nie pokazywania ich innym. staram sie zamieszczac tutaj mysli, jednak impuls nerwowy jest duzo szybszy od mojej umiejetnosci skladania i pisania zdan. po niektorych fragmentach twoich komentarzy tez oodnioslam wrazenie, iz tylko ty w pelni rozumiesz, co piszesz.
  • awatar Gość: @kalaharii: Tak-z tym ze tak to brzmi nieprawdaz(wszyscy)?Nie napisalem ze ty napisalas 'ze jestem sprytniejsza od wszystkich.Takie mozna odniesc wrazenie:z jednej strony prezentujesz jakas opinie a pozniej mowisz ze nie mozna tego odniesc do wszystkich-sprytnie?A moze opisujesz tylko stereotyp?.Wczesniej byla tez wzmianka o opanowanej do perfekcji umiejetnosci udawania.Mialem na mysli ze czytajac wszystko dokladnie mozna wylonic jakis ogolny twoj wizerunek.Nie mialem na mysli nic zlego-pisac mozna na rozne sposoby:przewrotnie lub stanowczo,bezposrednio lub sarkastycznie-wazne zeby bylo ciekawie a do tej pory czyta mi sie ciekawie i sobie bede zagladal.Nie bierz moich komentarzy doslownie bo wiem ze czasami pisze zrozumiale tylko dla siebie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 


'gleboka' wiara?
w PL przewaza wiara dyktowana przez KK. na tle calej UE rozniez wypadamy najlepiej, jesli chodzi o liczebnosc. pomijam tutaj przepisy dot. kosciola, zwyczaje zwiazane z datkami i inne sytuacje, ktore wplywaja na taki stan. nie oszukujmy sie, iz religia jest naparwde zyskowna. tym bardziej, ze zysk nie jest proporcjonalny do wkladanego wysilku.
zapewne jest duzo osob, ktore naprawde daja dobre swiadectwo swojej wiary, jednak powatpiewam, iz jest ich duzo.

katolik?
kim on jest? moze po prostu osoba ochrzczona, bez swiadomosci, iz to sie dokonalo. potem przystepujaca do komunii swietej. oczywiscie osoba jest bardziej swiadoma sytuacji, jednak wiekszosc na 1. miejscu ma prezentu, a dopiero potem wartosc sakramentu. kolejne to bierzmowanie. i tu zaczynaja sie male schodki. osoba w wieku ok. 16 jest w stanie okreslic swoj stan duchowy. mimo, iz nie widzi potrzeby na kolejne pojednanie z bogiem (ladnie powiedziane), to zwykle nie sprzeciwia sie. niektorzy zaczynaja sie buntowac, jednak jest on uciszany w gronie rodzinnym.

skutki po paru latach.
skoro dla danej osoby nie maja znaczenia dane sakranenty, to tym bardziej nie bedzie mialo znaczenia istnienie boga. dodatkowo obecny swiat sprawdza nasza wiare. coraz rzadziej przestrzega sie dekalogu. nie przywiazuje sie wagi do wartosci, ktore kiedys, chcac nie chcac, wpojono sila.

strategia KK.
wlasnie ta instytucja bez zgody malego dziecka chrzci go. oczywiscie jest potrzebne zezwolenie rodzicow, opiekunow prawnych, ale akurat z tym nie ma problemu w PL. wspominalam, iz 1 z decydujacych czynnikow jest zwyczaj.
dodatkowo obowiazkiem rodzicow jest wychowanie dziecka w wierze, ktora oni posiadaja.
jesli chodzi o rozpowszechnienie chrzescijanstwa udalo sie. pomimo coraz wiekszych zgrzytow, ktore zauwaza sie wsrod mlodego pokolenia. przykladem moze byc nawet ta oto notka.

zalozenia.
odniose sie tu do wszystkich religii, raczej monoteistycznych, gdyz na ich przykladzie mozna stwierdzic, co glosil dany prorok.
istota bylo zycie w pokoju z innymi. pomoc potrzebujacym, unikanie konfliktow prowadzacych do wojny.
z czasem zaczeto przypisywac nakaz 'edukowania' innych, a jesli dane osoby, tj. poganie beda zbyt oporni, najlepszym rozwiazaniem jest smierc.
nie przypominam sobie, by jezus nakazywal zabijac w imie milosci bozej.

chec ujednolicenia pogladow czy wiekszego zysku?
przykladem moga byc wszystkim znane krucjaty, gdzie atakowano pogan, muzumanow, ogolnie innowiercow, czyli osob, ktore nie zgadzaly sie z zalozeniami innej wiary i chcieli pozostac przy swojej, kultywowanej przez wieki.
pod znakiem krzyza rycerze atakowali bezbronnych ludzi, zabijali, a potem zwyczajnie osiedlali podbite tereny. z czasem coraz wiecej pogan przystawalo do przyjecia nowej religii, jednak byla to wiara przyjeta przez strach, obawe o wlasne zycie.

znajomosc dekalogu.
czy Jezus glosil zabijanie czlonkow innych religii? gdzie podzialy sie jego zasady dot. godnego zycia z wlasnym sumieniem? niekoniecznie musi byc ono wypelnione bogactwem, ale taka iloscia pieniedzy, by nie byc obciazeniem dla innych.
milosierdzie dla wszystkich oraz zycie wg wlasnych przekonan, bez krzywdzenia siebie i innych.
1. przykazanie dekalogu glosi, iz trzeba wierzyc w boga, jednak wole pominac ta zasade a stosowac sie do kolejnych, niz ponad wszystko wpajac innym 1. zasade zapominajac o kolejnych.

zbawienie.
w wiekszosci religii istnieje takie stwierdzenie. zbawienie, raj, zycie pozbawione trosk, gdzie kazdy chce sie tam znalezc, gdy opusci ten swiat.
zatem droga do osiagniecia owego zbawienia rowniez powinna byc podobna.

rzeczywistosc.
zawsze wole jakosc niz ilosc. niestety w PL najpierw stawia sie na ilosc, by potem moc wpajac wielkiemu stadu okreslone zasady postepowania w danej sytuacji.
dlaczego osoby wierzace dokonuja kradziezy, morderstw? gdzie podzialy sie zasady, ktorych kazdy katolik mial przestrzegac? zwyczajnie nie sa one honorowane, gdyz wiara zaczyna miec coraz mniejsze znaczenie, a co za tym idzie obawa przed sankcja boga tez stopniowo zmniejsza sie.
warto wspomniec o osobach, ktore bardzo czesto odwiedzaja kosciol, jednak malo z niego wynosza.
mam na mysli starsze panie. pomimo odmawiania rozanca i innych modlitw ich przyzwyczajenia nie zmieniaja sie. szczegolnie to widac w malych miasteczkach czy wsiach. dostrzeganie bledow u innych, pomijajac wlasna osobe. kosiol nie 'zaleca' takiego zachowania, jednak starsze osoby, najwidoczniej, nie umieja oduczyc sie przyzwyczajen.

przyzwyczajenia z przeszlosci.
kosciol wybudowal sobie ladna renome, m.in. przez strach przed nieznanym. w czasach sredniowiecza, nazywanego ciemnym wiekiem dla nauki, a wiec i racjonalnego myslenia (nie bez powodow), nakazywano szerzenie wiary za wszelka cene, nawet cene zycia 2. czlowieka.
w tym okresie tez duchowni mieli naprawde duze wplywy danin, ktore byly narzucone. historia ma zapisane na swoich kartach zachlannych duchownych, m.in. papiezy.
obecnie rowniez podobne zachowania sa widoczne.
strach paralizuje myslenie zwyklych ludzi, ktorymi w ten sposob manipuluja duchowni.
  • awatar Gość: co do katolika zgadzam sie co napisalas/ podobnie mysle ze dzieciaczek do czasu bierzmowania nie wie jakiej jest wiary ale i rak po bierzmowaniu prawie nie chodzi do kosciola i jak to sie mowi urywa kontakt z koscioles itd i zgadzam sie ze te poczatkujace sakramenty sa dziecku narzucane a kiedy w wieku juz takim gdzie mloda osoba chce sie dowiadywac kim jest w co wierzy za kim/czym chce podazac i sluchac jakie sa jego idealu czyli ogolmnoie poznawanie wlasnej osoby to potem sie buntuje jesli cos jest przeciw raz jak sie cos stanie ze kosciol/ksiadz podpanie mu zachowaniem czy gadaniem to potem coraz bardziej nie bedzie lubic tego calego stanu itd i moge powiedziec ze kosciol i wiara i te sprawy jak na moje to takie male niewidoczne cos co jest jakby tatuazem od urodzenia .... po prostu masz go w sobie a z czasem dzieki sobie ludziom czy otoczenia zmienia ksztalt badz sie wynmazuje i to jak tatuaz bedzie sie rozwijac/wymazywac zalezy wlasnie od calego otoczenia itd jak pisalam xd
  • awatar kalaharii: @Zwariowana i szalona M.: nie twierdze, iz nie przestrzegam zasad; wydaje mi sie wrecz, ze jestem moralnie lepsza od potencjalnego katolika. wierzysz w los, ja jednak wole ateizm, badz deizm.
  • awatar Zwariowana i szalona M.: Przeczytałam. I powiem: Nie ważne jakiej jesteś religii, nie ważne w co wierzysz. W Boga, Wszechświat, Los czy zbieg okoliczności. Mimo to powinniśmy przestrzegać podstawowych zasad etycznych i moralnych ustanowionych przez wieki. Zabijanie, krzywdzenie drugiego człowieka to jest odstawanie od normy. To czy Cię ochrzcili jest nie ważne. Rodzice Cię tylko przypisali do danej religi, ale to nie znaczy, że masz chodzić do kościoła. Po prostu postępuj z własnym sumieniem i etyką. Czy Bóg istnieje czy nie nie ma znaczenia. To tylko wiara pomagająca nam przejść przez życie. Ludzie lubią jak ktoś ma nad nimi władzę. Czyli Bóg- twórca życia. Ale od każdej reguły idzie wyjątek. Ja wolę być Panią swojego życia, ale wierze, że istniej coś co powoduje iż np. weszłam na Twojego bloga i przeczytałam notkę. Widocznie tak miało być. Widocznie to ma jakoś wpłynąć na moje życie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


wiec zaczne od: witam.

owe konto bede prowadzic anonimowo, opisujac, dokladniej moze zycie. stad ta anonimowosc, nie z powodu wstydu, lecz 'madrych' opinii innych.

logiczny jest chyba fakt, ze nie bede dodawac swoich zdjec, a nieznanych mi osob badz zjawisk, przedmiotow.
to co okaze sie najlepiej ilustrowac poruszane zagadnienie.

nie chcialam wymyslac jakis angielskich nazw. przypomniala mi sie nazwa 'kalahari' i jej wrecz sympatyczna wymowa.

nie zamierzam zbierac tu przyjaciol, nawiazywac blizszych kontaktow, jest mi to nieprzydatne i obojetne.
takze nie zalezy mi ma komentarzykach, aczkolwiek sa one milo widziane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›